Świat

Obama zaczyna od początku. Świat czeka

Świat


Nie było górnolotnie, nie było udawania, w sam raz na dobry początek - oceniła inauguracyjne wystąpienie zachodnia prasa. Francuzi dodatkowo boją się, że Barack Obama ukradnie rolę gwiazdy mediów... Nicolasowi Sarkozy'emu.

"New York Times" ocenia Obamę dobrze nie od dziś 

- W ciągu 20 minut swojego przemówienia Obama przekreślił osiem lat złych decyzji prezydenta Busha i przyrzekł powrót do najważniejszych amerykańskich ideałów - napisał "New York Times". Według gazety mowa Obamy nie pozostawiła wątpliwości, że nowy prezydent widzi problemy Amerykanów, ma zamiar je rozwiązać i w przeciwieństwie do Busha wie też, że potrzebne będą do tego wyrzeczenia.

Uwagę "Washington Post" zwróciły z kolei słowa Obamy, w których stwierdził, że kryzys, w którym znalazła się Ameryka potrzebuje nie tylko nowych odpowiedzi, ale i nowych pytań: nie chodzi o to, czy rząd jest duży czy mały, ale co zrobić, by był skuteczny; nie o to, czy wolny rynek jest dobry czy zły, ale jak go kontrolować, by poszerzać dobrobyt; nie o to, by wybierać między bezpieczeństwem a ideałami, ale jak zapewnić jedno i drugie.

Wielka Brytania

- Bez tromtadracji, szowinizmu i udawanych uczuć, lecz z odwołaniem się do intelektu - tak podsumował inauguracyjne przemówienie Obamy brytyjski "Financial Times", nazywając je "inspirującym wystąpieniem urodzonego przywódcy". - U zarania swej kadencji Obama dysponuje wielkim kapitałem dobrej woli i całego cywilizowanego świata - zauważa "FT".

"The Guardian": trzeba przebudować Amerykę 

Publicysta "Timesa" Daniel Finkelstein sądzi, że przemówienie Obamy zakreśla granice tego, czego można oczekiwać po jego prezydenturze i nazywa je "powściągliwym": - Już teraz uczula on swych zwolenników, by zrozumieli granice możliwych zmian i ograniczenia, którym podlega (...). Zwycięstwo Obamy było szeroko postrzegane jako początek nowej ery ambicji i optymizmu. Należy się przygotować na coś zgoła przeciwnego.

Lewicowy "The Guardian" sądzi, że pod głęboko symboliczną warstwą wtorkowej uroczystości tkwi wymierny i praktyczny sens: - Obama dał jasno do zrozumienia, że jego inauguracja oznacza pogrzebanie nie tylko prezydentury George'a W. Busha, ale także neokonserwatywnego podejścia do polityki zagranicznej i nieingerencji rządu w gospodarkę.

Dziennik uwypukla fragment przemówienia skierowany do świata muzułmańskiego, nazywając go "najbardziej dramatycznym": - Po ośmiu latach, w których Bush systematycznie demonizował muzułmanów i traktował ich jak głupków, często używając języka zaczerpniętego z Biblii (...), Obama zaoferował im nową perspektywę opartą na wspólnocie interesów i wzajemnym poszanowaniu.

Francja

W inną, zaskakującą nutę uderza francuska prasa. - Amerykański "kumpel" będzie dla Sarkozy'ego rywalem - tytułuje swój artykuł dziennik "Le Figaro". - Obama prezydentem, Sarkozy na bocznym torze? - pyta z kolei na swej stronie internetowej tygodnik "L'Express".

"Le Figaro" zainteresowane jest przyszłością Sarkozy'ego 

Oba tytuły podkreślają jednak, że Sarkozy aż rwie się do współpracy z Obamą. W dniu jego inauguracji oświadczył, że "spieszno mu zabrać się do pracy i zacząć zmieniać z nim (tzn. z Obamą) świat" - pisze "L'Express". "Le Figaro" wybija natomiast fakt, że po spotkaniu z Obamą w lipcu 2008 roku Sarkozy oświadczył, iż "zgadzali się we wszystkim".

Z drugiej jednak strony mało optymistycznie wyglądają perspektywy współpracy prezydentów w sferze reformy światowego kapitalizmu, handlu i reorganizacji wielkich instytucji, takich jak ONZ, MFW czy Światowa Organizacja Handlu. Entuzjazmu po tej stronie oceanu nie budzi także deklarowana przez Obamę chęć wznowienia dialogu z Iranem.

Niemcy

Niemiecka prasa z kolei uznała Obamę za symbol nowej ery i jedności. "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze, że to, iż "Ameryka po raz pierwszy wybrała na najwyższy urząd w państwie czarnoskórego, jest dowodem na zdolność tego kraju do odnalezienia się na nowo oraz akceptacji i pozostawienia za sobą własnej historii - będącej również historią dyskryminacji rasowej".

Niemiecka prasa zwraca uwagę na Obamę jako symbol jedności 

- Obama odwołuje się do Abrahama Lincolna, wielkiej postaci amerykańskiej historii, człowieka, który zniósł (formalnie) niewolnictwo i próbował połączyć Amerykanów po niszczycielskiej wojnie secesyjnej. Obama przysięgał na Biblię Lincolna. Na uroczystości Aretha Franklin zaśpiewała piosenkę "Respect", która była żądaniem skierowanym do białej większości Amerykanów. Wraz nastaniem Obamy żądanie to zostało spełnione - komentuje "FAZ".

W ocenie "Financial Times Deutschland" inauguracyjne przemówienie Obamy było skierowane do "wszystkich obozów i miało zamknąć stare rany". - Nawet ranę Wietnamu. Mimochodem Obama wymienił jedną z bitew wojny wietnamskiej [chodziło o bitwę o Khe Sanh z 1968 roku], która rozdarła naród, w jednym rzędzie z symbolicznymi bitwami wojny o niepodległość i II wojny światowej -zauważa "FTD".

Szczyptę goryczy dosypuje jedynie "Die Welt", który zauważa, że wyborem Obamy może rozczarować się Europa. - Szybko się bowiem okaże, że Obama jest przede wszystkim prezydentem Stanów Zjednoczonych i reprezentuje interesy tego kraju, co dla Europy jest nieco niewygodne - pisze "Die Welt".

Źródło: PAP