Świat

"Niech pan wraca do Iraku". Brytyjczycy chcą ograniczenia imigracji

Świat


- Nie ma pan prawa przebywać w Wielkiej Brytanii. Niech pan wraca do domu - powiedział Irakijczykowi Mark Harper, brytyjski minister ds. imigracji w programie stacji BBC. W Wielkiej Brytanii trwa ożywiona dyskusja o nowym projekcie ustawy imigracyjnej, która ma drastycznie ograniczyć prawa nielegalnych imigrantów. Przepisy mogą uderzyć również w Polaków. Za ograniczeniem imigracji opowiada się większość Brytyjczyków.

W niedzielnym programie BBC1 "Sunday Politics West" Mark Harper, minister ds. imigracji, spotkał się z Esamem Aminem, Irakijczykiem, który aż 5 razy w ciągu ostatnich 6 lat wnioskował o azyl w Wielkiej Brytanii. Amin twierdzi, że jego życie znajdzie się w niebezpieczeństwie, jeśli zostanie deportowany do Iraku. Harper nazwał roszczenia Amina "śmiesznymi" i "niewiarygodnymi".

Minister wskazywał, że procedura azylowa w Wielkiej Brytanii jest jasna. - Nie uwierzył panu ani brytyjski rząd, ani sądy. Brytyjscy podatnicy nie powinni pana wspierać - tłumaczył Harper i podsumował: - Niech pan wraca do domu.

Londyn walczy z nielegalną imigracją

Brytyjski rząd przedstawił w zeszłym projekt nowej ustawy imigracyjnej, która ma zaostrzyć obowiązujące w Wielkiej Brytanii prawo migracyjne. Celem proponowanych przepisów jest uniemożliwienie nielegalnym migrantom korzystania z usług i świadczeń socjalnych. Rząd chce w ten sposób zniechęcić cudzoziemców do przenoszenia się do Wielkiej Brytanii.

Nowe prawo ma m.in. uniemożliwić osobom bez ważnej karty pobytu otworzenie rachunku bankowego czy wykonanie podstawowych badań w przychodniach. Właściciele czynszowych lokali mają być zobowiązani do weryfikowania statusu migracyjnego lokatorów pod groźbą grzywny do 3 tys. funtów. Z kolei pracodawca, który zatrudni nielegalnego imigranta, będzie mógł być ukarany grzywną do 20 tys. funtów. Zagraniczni studenci będą musieli płacić co miesiąc 200 funtów na system ubezpieczeń zdrowotnych.

Najpierw deportacja, potem odwołanie

Zredukowana zostanie również liczba powodów, na które będzie można się powoływać w odwołaniu od decyzji o deportacji. Same deportacje mają być automatyczne, a odwołanie będzie możliwe dopiero po powrocie do kraju pochodzenia. Wielkość imigracji ma być ograniczona do 2015 roku do 100 tys. osób rocznie.

Zmiany mają obowiązywać już od wiosny 2014 roku i mogą uderzyć również w Polaków. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych szacuje, że na Wyspach Brytyjskich przebywa 600 tys. Polaków, ale kolejne 200 tys. Polaków może mieszkać tam nielegalnie.

Brytyjczycy za "drastycznym" ograniczeniem migracji

Nowe przepisy mogą być uciążliwe także dla rodowitych Brytyjczyków, bo będą musieli udowadniać swój status w wielu miejscach, gdzie do tej pory nie było to wymagane. Mimo to brytyjskie społeczeństwo popiera pomysł ograniczenia imigracji, ale propozycje rządu uważa za niesatysfakcjonujące.

Aż 67 proc. Brytyjczyków uważa, że plany, by ograniczyć migrację do 100 tys. osób rocznie, są "niewystarczające", a rząd powinien zrobić więcej - wynika z ostatniego sondażu przeprowadzonego na zlecenie telewizji Sky News.

27 proc. ankietowanych nie widzi żadnych pozytywnych skutków masowego napływu migrantów w minionej dekadzie, a 52 proc. przyznaje, że w wyborach chętnie zagłosowałoby na partię, która miałaby w programie obietnicę "znacznego" ograniczenia migracji.

Autor: kk/jk / Źródło: AP, Guardian, Rzeczpospolita, Daily Mail

Pozostałe wiadomości