Na trzy miesiące przed wyborami parlamentarnymi w Izraelu rządząca partia Kadima walczy o wizerunek. Nowowybrana szefowa partii Cipi Liwni domaga się odejścia skompromitowanego premiera Ehuda Olmerta.

- W moim tekście nie ma oskarżeń [pod adresem Polaków] - tłumaczył tvn24.pl wydźwięk swojego felietonu w "Sueddeutsche Zeitung" Thomas Urban. W niemieckiej gazecie Urban komentował polskie protesty przeciwko publikacji "Die Welt" o "polskich obozach koncentracyjnych". Publicysta uważa, że Polacy przesadzają, oskarżając Niemców o przekłamywanie historii.

- Wszyscy terroryści, którzy znajdowali się w hotelu Taj Mahal zostali zabici przez hinduskich antyterrorystów - podała CNN. Indyjskie służby specjalne aresztowały trzech ekstremistów, w tym obywatela Pakistanu - poinformowała z kolei indyjska agencja PTI.

- Wśród osób, które poniosły obrażenia albo zginęły w wyniku tych zamachów bombowych albo strzałów z broni, nie ma Polaków - poinformował rzecznik polskiego MSZ Piotr Paszkowski. Jak zapewnił, dyplomaci zapewnią wszelką niezbędną pomoc Polakom w Bombaju.

Uprowadzony przez piratów supertankowiec "Sirius Star" został namierzony przez satelitę. Ustalono jego pozycję - znajduje się 5 mil od wybrzeży Somalii na 4°59' szerokości geograficznej północnej i 48°08' długości geograficznej wschodniej. Na zdjęciach satelitarnych tankowiec o długości 330 metrów ma zaledwie kilka centymetrów.

- Mówili nam, że idziemy do najbezpieczniejszego miejsca w hotelu. Po kilku godzinach obok byli już terroryści. Nie weszli do nas, ale do pokoju obok. Któryś z tamtych zakładników chciał wyjść do toalety. Zastrzelili go. Słyszeliśmy przez ścianę głosy zabijanych ludzi. Tego się nie da opisać - mówi w TVN24 jeden z Polaków, który noc spędził w pomieszczeniu hotelu Taj Mahal, za którego drzwiami trwały najkrwawsze walki. Razem z Markiem Grabowskim na drugie życie przez całą noc czekało stu innych zakładników.

- Mój asystent miał całą koszulkę we krwi. Myślałem, że jest ranny, ale okazało się, że to krew ludzi, których terroryści zastrzelili przy stoliku obok nas - opisuje nocne wydarzenia Lok Sabha, parlamentarzysta z Indii. On i wielu innych uwolnionych z rąk terrorystów, nigdy nie zapomną tej koszmarnej nocy.

Liczba ofiar zamachów terrorystycznych w Indiach wzrosła do 125. Ponad 300 osób zostało rannych. Seria zamachów rozpoczęła się w środę około godz. 22.30 lokalnego czasu (godz. 18.00 czasu polskiego).

Kryzys rządowy w Tajlandii zaczyna wymykać się z rąk premierowi Somchaiowi Wongsawatowi. W odpowiedzi na okupację przez opozycję dwóch portów lotniczych w Bangkoku, premier wprowadził na nich stan wyjątkowy.

- Jest oczywiste, że ugrupowanie, które przeprowadziło zamachy, mające bazę poza naszym krajem, pojawiło się siejąc zniszczenie w gospodarczej stolicy Indii - powiedział premier Indii Manmohan Singh. W tym samym czasie siły marynarki wojennej przeszukiwały statek handlowy z Pakistanu, podejrzany o związki z zamachami.

Eksperyment na myszach przynosi nadzieje na leczenie niektórych skutków zespołu Downa jeszcze przed urodzeniem się dziecka. Nie można jednak jeszcze powiedzieć z całą pewnością, czy badania na małych ssakach będą mogły być wykorzystane w leczeniu ludzi.

Jest 18.23 pani Bogumiła odbiera sms od męża przebywającego na urlopie w Bombaju: "Jest atak na hotel. Pali się". Przerażona zaczyna do niego dzwonić. Nie odbiera.

Zakończyła się akcja odbijania gości w hotelu Taj Mahal. Jak poinformował rzecznik MSZ Piotr Paszkowski, wszyscy są bezpieczni, w tym polski eurodeputowany Jan Masiel. W hotelu Oberoi przebywał jeden Polak, jednak został już odbity z rąk terrorystów. Bezpieczni są również uczestnicy dwóch wycieczek, klienci warszawskich biur podróży.

- Walą wybuchy, co chwilę - wiadomość o takiej treści napisał o 10.30 do żony Polak przebywający w oblężonym hotelu Oberoi w Bombaju. Trwa tam akcja odbijania hotelu z rąk zamachowców.

- Spójrzmy na te kraje [Gruzję i Ukrainę - red.] realistycznie. W najbliższych latach nie będzie dla nich oferty wejścia do Sojuszu - oświadczył niespodziewanie Daniel Fried, jeden z wiceszefów dyplomacji, pisze w czwartkowym wydaniu "Gazeta Wyborcza". To może oznaczać porażkę inicjatywy administracji George'a W. Busha, która po raz ostatni już próbowała przekonać Europę do szybkiego rozszerzenia NATO na wschód.