Rosja daje Białorusi pięć dni. Chodzi o gaz

TVN24

Aktualizacja:
Archiwum TVN24Moskwa straszy Białoruś

Białoruś ma pięć dni na spłacenie długu jaki jest winna Rosji za gaz - oświadczył rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew. Zapowiedział, że w przeciwnym razie Moskwa podejmie ostre działania.

Rosyjska telewizja pokazała rozmowę Dmitrija Miedwiediewa z szefem Gazpromu Aleksiejem Millerem. Podczas niej, rosyjski prezydent polecił, by dać "pięć dni białoruskim kolegom" i zaproponować spłacenie długu "w jak najkrótszym czasie". - Jeśli nie zostanie to zrobione, trzeba będzie podjąć ostre działania - oświadczył gospodarz Kremla.

Szef Gazpromu powiedział, że koncern "ma wszelkie podstawy, by zredukować dostawę gazu na Białoruś proporcjonalnie do wzrostu długu".

Długi coraz większe

W drugiej połowie maja Gazprom informował, że jest "bardzo zaniepokojony" wzrostem zadłużenia Białorusi i że dług Mińska za pierwszy kwartał wynosi 137 mln dolarów. W tej chwili - według Gazpromu białoruski dług wynosi 200 mln dolarów. Według strony rosyjskiej Białoruś płaci należności za gaz bez uzgodnienia z Moskwą według starych stawek z 2009 roku - przypomina radio Echo Moskwy.

Gazprom raz po raz ma problem z zapłatą należności ze strony Białorusi. W ostatnich latach koncern kilkakrotnie groził Mińskowi zmniejszeniem dostaw.

Spory dotyczące tego tematu są zawsze bacznie obserwowane przez unijnych klientów Gazpromu, gdyż 20 proc. gazu importowanego z Rosji do UE trafia tam przez Białoruś.

Źródło: PAP, tvn24.pl