Uroczystości przy pomniku Matki. "Została rozstrzelana z trójką dzieci"

Warszawa

O Wandzie LurieTVN24
wideo 2/3

Przed pomnikiem Matki w Parku Powstańców Warszawy złożono kwiaty. W uroczystości brały udział prezydent Warszawy, a także kombatantka Wanda Traczyk-Stawska "Pączek". Uczestniczka Powstania Warszawskiego mówiła o matkach protestujących w Sejmie, przypomniała również historię Wandy Lurie z czasów II wojny światowej.

Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 13.

- Na tym cmentarzu spoczywają dzieci pani Wandy Lurie. Matki, która gdyby była żołnierzem, to dostałaby Virtuti Militari. Została rozstrzelana razem z trójką dzieci. Te dzieci tu leżą – przypomniała Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego.

"Poczuła ruch dziecka"

Przypomniała, że kobieta była w dziewiątym miesiącu ciąży i czekała na śmierć zrozpaczona. - Dokąd nie poczuła ruchu swojego czwartego dziecka. I wtedy, mimo że miała postrzelone obie nogi, a dostała kulą, która miała ją zabić, w kark. Na szczęście wyszła ta kula szczęką, nie uszkadzając żadnych narządów. Wstała, i na tych postrzelonych nogach, doszła do kościoła św. Wojciecha, skąd znów, po trzech dniach czekania zawieziono ją do szpitala, gdzie urodziła syna – przypomniała historię.

I dodała, że syn otrzymał imię - Mścisław.

O proteście w Sejmie

Traczyk-Stawska kilka razy stawała już w obronie matek protestujących w Sejmie. Podczas sobotnich uroczystości znów o nich przypomniała.

- Te matki walczą o tej swoje dzieci, o to, żeby były rehabilitowane, żeby mogły wrócić do państwa, do społeczeństwa – zaznaczyła.

I przywołała kolejną historię. – To, co usłyszała babka jednego małego chłopczyka. Powiedziała: zobacz, zobacz, jaki biedny jest ten chłopczyk, bo był właśnie niepełnosprawny. To dziecko powiedziało: nie mów tak babciu, on wcale nie jest biedny. On jest taki sam jak my w środku. Tylko trzeba go lubić, żeby go poznać – zrelacjonowała.

Hanna Gronkiewicz-Waltz, Prezydent m.st. Warszawy i Wanda Traczyk-Stawska złożyły w sobotę o 13 wieńce przy pomniku.

Główne zdjęcie: Jakub Kamiński/PAP

ran/gp