Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Sąd przesłucha "Hrabiego". Ale dopiero w październiku

Warszawa

TVN24Sprawa dotyczy też "Starucha"

Rafał Sz., kluczowy świadek w procesie Piotra C. ps. "Staruch", choć nie był wezwany przez sąd, cierpliwie czekał w środę przed salą sądową na przesłuchanie. Sędziowie zgodzili się go wysłuchać, co ma do powiedzenia, ale na kolejnej rozprawie, za dwa miesiące.

O rozprawie odwoławczej "Starucha", gniazdowego z "żylety" informowaliśmy na tvnwarszawa.pl w środę rano. Chodzi o apelację od wyroku z lutego 2016 r. Wówczas Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe uniewinnił Piotra C. (wcześniej S.) ps. "Staruch" oraz Marcina S. ps. "Norweg" od zarzutu udziału w handlu amfetaminą.

Odwołanie złożyła prokuratura. Prok. Jacek Mularzuk chciał uchylenia wyroku i ponownego rozpoznania sprawy przez sąd rejonowy.

"Świadek jest gotowy"

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga miał w środę zdecydować, czy apelacja prokuratury zasługuje na uwzględnienie. Ale nie zdecydował. Obrońcy złożyli bowiem nowe wnioski dowodowe.

Mec. Olgierd Pogorzelski, jeden z obrońców Piotra C., poprosił sąd o przesłuchanie Rafała Sz. ps. "Hrabia". Według prokuratury to właśnie za pośrednictwem "Hrabiego" "Staruch" miał kupować narkotyki. Sz. do tej pory nie był przesłuchiwany, bo ukrywał się przed policją. "Odnalazł się" na początku 2017 r., już po złożeniu przez prokuraturę apelacji.

- Świadek jest gotowy, żeby wziąć udział w tej czynności (przesłuchaniu - red.) - oświadczył adwokat i poinformował, że Rafał Sz. czeka na sądowym korytarzu. Jednocześnie złożył do akt kopię przesłuchania Sz. w jego własnej sprawie. Wynika z niego, że "Hrabia" nie zna "Starucha".

Dlaczego adwokatom tak zależy na tym, by przesłuchać "Hrabiego" już teraz? Bo są przekonani, że jego zeznania tylko wzmocnią tezę obrony, że "Staruch" nie kupował narkotyków. Gdyby sąd nie zdecydował się go przesłuchać w trakcie procesu apelacyjnego musiałby odesłać akta do ponownego rozpoznania w pierwszej instancji. Czyli sprawa wróciłaby do stanu z lipca 2013 roku.

Sąd zdecydował się przesłuchać Rafała Sz. Ale nie w środę, a dopiero na następnym terminie rozprawy, pod koniec października. Wezwał też na nią obu oskarżonych, Piotra C. ps. "Staruch" i Marcina S. ps. "Norweg".

W środę w sądzie był tylko ten drugi.

Bywał na "żylecie"

Piotr C. jest jednym z najbardziej znanych kibiców piłkarskich. Sprawa o handel amfetaminą nie była pierwszą, w której stawał przed sądem. Ale pierwszy raz oskarżono go o przestępstwa, które nie były związane z kibicowaniem Legii Warszawa.

Według prokuratury "Staruch" miał kupować narkotyki od Marka H. ps. "Hanior". Poznać ich ze sobą miał Marcin S. ps. "Norweg", drugi z oskarżonych.

Przed laty "Hanior" również bywał na "żylecie", ale przede wszystkim był wziętym handlarzem narkotyków. Po zatrzymaniu przez policję zdecydował się na współpracę z organami ścigania. Sąd nadał mu status świadka koronnego. Od tej pory dzięki jego zeznaniom za kraty trafiło kilkudziesięciu członków gangu Rafała S. ps. "Szkatuła". Jego zeznania prokuratury i sądy uznawały za wiarygodne. Aż do czasu rozpoznania sprawy "Starucha".

"Zabrakło krytycznej refleksji"

- Instytucja świadka koronnego ma swoje zalety, ale ma też swoją cenę. Tą ceną jest konieczność bardzo wnikliwego badania zeznań skruszonych przestępców. Takie zeznania powinny być początkiem wyjaśnienia sprawy - mówił 1 lutego 2016 r. sędzia Marcin Patro uniewinniając Piotra C. i Marcina S.

- Prokurator zbadał sprawę jedynie do pewnego stopnia. Można powiedzieć, że na etapie ogłaszania aktu oskarżenia istniało prawdopodobieństwo popełnienia czynów przez oskarżonych. Natomiast zabrakło krytycznej refleksji, czy to prawdopodobieństwo z postępowania przygotowawczego w postępowaniu sądowym zostało przekształcone w pewność co do winy - podkreślał.

Sędzia zaznaczył, że nie kwestionuje wszystkich zeznań, które składał "Hanior", a jedynie te fragmenty odnoszące się do "Starucha" i "Norwega". - W zakresie dotyczącym tej sprawy zeznania te nie były wystarczająco jednoznaczne, wiarygodne i na tyle konkretne, aby dowód był uznany za spójny i konsekwentny - zaznaczał sędzia.

Zeznania świadka koronnego były jedynym twardym dowodem winy oskarżonych. Nikt inny nie obciążał "Starucha", nie znaleziono u niego żadnych śladów tego, że miał jakikolwiek związek z narkotykami.

Przerwa w łańcuchu poszlak

Sąd odwoławczy nie może zmienić rozstrzygnięcia z pierwszej instancji na niekorzyść oskarżonych, czyli nie może uznać ich winy i wymierzyć jakikolwiek kary. Jedyne możliwości jakie ma, to zwrócić sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd rejonowy albo utrzymać wyrok w mocy. Jeśli wybierze to drugie rozwiązanie, wyrok uniewinniający będzie prawomocny. Wówczas zarówno Piotr C. ps. "Staruch", jak i Marcin S. ps. "Norweg", będą mogli starać się o odszkodowanie i zadośćuczynienie za czas spędzony niesłusznie w areszcie.

Proces "Starucha" rozpoczął się w lipcu 2013 roku:

Ruszył proces "Starucha"TVN24
wideo 2/4

Piotr Machajski