Ratusz: będzie nakaz usunięcia głazu Kaczyńskiego

Warszawa

Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.plGłaz zostanie usunięty?

Wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak potwierdził, że miasto wyda decyzję o usunięciu głazu Lech Kaczyńskiego z dziedzińca ratusza – informuje dziennik.pl.

Chodzi o kamień, który stanął przed urzędem miasta i wojewody na placu Bankowym w kwietniu. Tydzień temu zastępca stołecznego konserwatora zabytków skontrolował głaz. I zapowiedział, że w ciągu kilku tygodni zapadnie decyzja, co dalej.

"Dwie drogi wojewody"

Jak informuje dziennik.pl, urząd miasta już wie, jaki krok podejmie: – Jesteśmy już po konsultacjach z miejskim konserwatorem zabytków. W ciągu najbliższych dni zostanie wydana decyzja nakazująca rozbiórkę obiektu – powiedział serwisowi Jarosław Jóźwiak, wiceprezydent Warszawy.

W rozmowie z tvnwarszawa.pl dodaje, że mowa jest dokładnie o decyzji nakazującą "przywrócenie zabytku do stanu poprzedniego". - Wojewoda ma dwie drogi: albo usunąć, albo wystąpić o uzgodnienie i próbować głaz zalegalizować - przekonuje Jóźwiak.

Tymczasowy - jak twierdzi wojewoda - pomnik został postawiony na dziedzińcu bez uzgodnień. Urzędnicy twierdzą, że dowiedzieli się o nim w momencie, kiedy go zobaczyli, czyli rankiem 10 kwietnia.

Pomnik został odsłonięty 10 kwietnia po południu. Podczas uroczystego apelu prezydencki minister Andrzej Dera odczytał list prezydenta Andrzeja Dudy, który podkreślił, że tablica jest symbolicznym podkreśleniem bliskich związków Kaczyńskiego z Warszawą i Mazowszem

"Niepodobny do prezydenta"

Kwestia pozwolenia konserwatora zabytków to niejedyny problem z głazem. Druga sprawa to fakt, że wizerunek na płaskorzeźbie prezydenta nie przypomina. Potwierdzają to spotkani przez reportera przechodnie.Z takimi opiniami nie zgadza się autor pomnika. - Uważam, że wyszło naprawdę okej. Są wątpliwości, że wygląda tak, jak wygląda, ale projekt przyjęli. Nawet brat (Jarosław Kaczyński - red.) przyjął - przyznał w jednym z wywiadów.

ZOBACZ MATERIAŁ TVN24 O GŁAZIE UPAMIĘTNIAJĄCYM LECHA KACZYŃSKIEGO:

Materiał Łukasza Rucińskiego
TVN24

ran/r