Powstaje Muzeum Jazzu

Warszawa

Marek KarewiczJazz w Hybrydach, 1960

W gablotach instrumenty wielkich muzyków, na ścianach nuty nakreślone ręką wybitnych kompozytorów, muzyka sącząca się z głośników. Obok kawiarnia i klub koncertowy. Tak ma wyglądać pierwsze w tej części Europy Muzeum Jazzu, które grupa entuzjastów chce stworzyć w Warszawie.

- Uwielbiam jazz i fotografię, dlatego przez wiele lat fotografowałem koncerty jazzowe. Ale bezpośrednim impulsem był utwór Jarka Śmietany "A Story of Polish Jazz". Pojawia się w nim 76 bohaterów, twórców polskiego jazzu. Okazało się, że w przeszłości sfotografowałem już 20 z nich, postanowiłem więc zrobić zdjęcia wszystkim. Zajęło mi to trzy lata. Pomyślałem, że przydałoby się wykorzystać zgromadzone materiały i kontakty. Wtedy przyszedł pomysł Muzeum Jazzu – wspomina Andrzej Rumianowski, prezes Muzeum Jazzu (w organizacji).

Zaginiona trąbka Nahornego

Od pomysłu do przecięcia wstęgi daleka droga, ale twórcy placówki nie tracą czasu. Uruchomili stronę internetową, pozyskują pamiątki, opisują je i fotografują. Udało się już zdobyć część prywatnego archiwum Jerzego "Dudusia” Matuszkiewicza, Krzysztofa "Komedy" Trzcińskiego czy Tomasza Szukalskiego.

Inni muzycy także deklarują, że dorzucą coś od siebie. - Chętnie sprezentowałbym trąbkę, którą wygrałem na konkursie Jazz Nad Odrą. Miałem ją kilkadziesiąt lat, chociaż nigdy na niej nie grałem. Niestety zaginęła przy kolejnej przeprowadzce. Ale na pewno znajdę dla nich coś innego – żartuje Włodzimierz Nahorny, pianista i saksofonista jazzowy.

Carmen Moreno i Jan Walasek, 1970
Marek Karewicz

Muzeum ma tętnić życiem

Jest już wstępna koncepcja muzeum. Jakie będzie? W muzealnych wnętrzach staną gabloty z nutami, starymi zdjęciami z jazzowych festiwali, plakaty oraz instrumenty, na których grali wielcy muzycy. Twórcom zależy jednak, żeby muzeum nie stało się izba pamięci, dlatego ma tętnić życiem. Planują salę koncertową, salę prób dla młodych jazzmanów, kawiarnię i klub.

- Jak mówi wiceprezes Marek Gaszyński "Muzeum Jazzu to będzie więcej niż zwykłe Muzeum Jazzu" z kapciami i zbiorami do oglądania. Będzie miejscem nie tylko dla prawdziwych muzealiów, ale także do grania, słuchania, oglądania, uczenia, organizowania i fascynowania się – opowiada Andrzej Rumianowski.

Bardzo jazzowy adres

Plany są ambitne, ale brakuje wciąż najważniejszego - przestrzeni wystawienniczej. Choć wszyscy urzędnicy odnoszą się do pomysłu z sympatią, konkretne deklaracje nie padły.

Na razie muzealne ekipa urzęduję w biurze przy ul. Konopnickiej 6, które udostępnił polski oddział YMCA (Young Men’s Christian Association). Warto zauważyć, że to jeden z najbardziej jazzowych adresów stolicy. W historycznej siedzibie YMCA w 1946 roku odbyło się pierwsze w powojennej Polsce jam session. Wzięli w nim udział muzycy, którym udało się przeżyć wojenną pożogę. Także tu w jednym z pokoików przez 9 lat mieszkał pisarz i animator polskiego jazzu Leopold Tyrmand.

Nie tylko dla jazzfanówŚrodowisko jazzowe przyjęło wiadomość o powołaniu muzeum ze zrozumiałym entuzjazmem.

- Kiedyś planowaliśmy stworzenie Międzynarodowego Centrum Jazzu, w którym byłaby też część muzealna. Ale to się nie udało, dlatego dobrze, że powstała inicjatywa Muzeum Jazzu. Ważne, żeby zrealizowano je ponad środowiskowymi podziałami – twierdzi Mariusz Adamiak, szef Warsaw Summer Jazz Days. Założyciel Akwarium dodaje, że po klubie zostało wiele ciekawych pamiątek, które chętnie sprezentuje nowemu muzeum.

W podobnym tonie wypowiada się dyrektor festiwalu Jazz Na Starówce. - Wszystkie sprawy ważne z kulturalnego punktu widzenia, warto upamiętniać. Ale trzeba to potraktować mądrze, urządzić nowocześnie, zdobyć ciekawe eksponaty i dobre miejsce. Najważniejsze, żeby przyciągnąć do przyszłego muzeum także ludzi spoza jazzowej branży – przekonuje Krzysztof Wojciechowski. Jak dodaje z przyjemnością podzieli się plakatami z autografami, które przez lata gromadził.

Stany mają ich 7

- Czuję, że robimy coś zupełnie nowego. Podobnych muzeów na świecie jest 11, z czego 7 w Stanach Zjednoczonych, a w naszej części Europy żadnego. Polski jazz zasługuje na takie miejsce. Świadkami jego powstania będą ikony, tworzące polski jazz 60 lat temu: Carmen Moreno, Jerzy "Duduś" Matuszkiewicz, Witold Sobociński, Jan "Ptaszyn", Wróblewski, Zbigniew Namysłowski, Wojciech Karolak – podsumowuje prezes Muzeum Jazzu i zachęca do podpisywania petycji.

Piotr Bakalarski The American Jazz Museum: