Jeden wypadek, stoi pół miasta. Bez Łazienkowskiego lepiej nie będzie

Warszawa

Targeo / tvnwarszawa.plTe ulice korkują się najbardziej

Wał Miedzeszyński, Saska, Francuska, Wisłostrada... Po zamknięciu mostu Łazienkowskiego wystarczy drobna kolizja na mostach Poniatowskiego albo Siekierkowskim, aby znaczna część prawobrzeżnej Warszawy utknęła w gigantycznym korku. - Te trasy nie są przystosowane do takiego natężenia ruchu - mówią eksperci. Przed otwarciem Łazienkowskiego ma poprawę sytuacji większych nadziei na dają.

Wał Miedzeszyński, Saska, Francuska, Wisłostrada... Po zamknięciu mostu Łazienkowskiego wystarczy drobna kolizja na mostach Poniatowskiego albo Siekierkowskim, aby znaczna część prawobrzeżnej Warszawy utknęła w gigantycznym korku. - Te trasy nie są przystosowane do takiego natężenia ruchu - mówią eksperci. Przed otwarciem Łazienkowskiego ma poprawę sytuacji większych nadziei na dają.

Godz. 6.30, na moście Siekierkowskim dochodzi do zderzenia czterech aut dostawczych, zablokowany został lewy pas ruchu. Na blisko cztery godziny kierowcy utknęli w gigantycznym korku na Trasie Siekierkowskiej. Stanęły też trasy dojazdowe z Wawra, Rembertowa i Gocławia.

Chwilę przed południem na Siekierkowskim dochodzi do kolejnego wypadku, tym razem z udziałem motocyklisty i osobówki. Korki po pierwszym zdarzeniu nie zdążyły się jeszcze rozładować, dlatego utrudnienia kumulują się. W gigantycznym korku staje cała południowa część prawobrzeżnej Warszawy.

Skąd ten paraliż? Policja: przez gapiostwo i brak kultury kierowców

Sytuacja powtarza się przy każdym poważniejszym zatrzymaniu ruchu na moście Siekierkowskim lub moście Poniatowskiego.

- Korki rozlewają się na Saską, Francuską, rondo Waszyngtona, Wisłostradę czy Wał Miedzeszyński - przyznaje reporter tvnwarszawa.pl Lech Marcinczak, który codziennie z bliska obserwuje sytuację na stołecznych drogach. - Nawet, jeśli na trasie nie ma wypadku, kierowcy stoją w korkach przy wjeździe na most Poniatowskiego i na dojazdach. Utrudnienia trwają zwykle tu od godz. 7 do 19 - podaje reporter.

Zamknięty most to więcej korków

Eksperci nie mają wątpliwości, że na skale utrudnień wpłynęło negatywnie zamknięcie mostu Łazienkowskiego. Od lutego szeroko pojęta Praga stała się wyjątkowo wrażliwa komunikacyjnie.

Ciężki wtorek na drogach. Tym razem wypadek na moście Poniatowskiego

- Mamy teraz w Warszawie sytuację, gdy wszystkie utrudnienia są bardziej widoczne. Szczególnie, jeśli dochodzi do nich na jednej z południowych przepraw. Musimy pamiętać, że kierowcy nie tylko nie mogą korzystać z mostu Łazienkowskiego, ale także mają ograniczony dostęp do mostu Grota-Roweckiego, który jest przebudowywany. Warszawiacy stracili więc dwie istotne przeprawy. Na to wszystko nałożyły się zmiany kolejowe na linii otwockiej i pruszkowskiej. Kierowcy, którzy do tej pory korzystali z transportu zbiorowego, mogą przesiadać się do własnych samochodów - mówi Piotr Kostrzewa z SISKOM-u.

Jak podkreśla, w takiej sytuacji nawet kilkunastominutowe zatrzymanie ruchu na jednej z południowych przepraw, natychmiast negatywne wpływa na przylegające części miasta.

Do jesieni bez poprawy?

– Są miejsca problematyczne, takie jak: Saska Kępa, rondo Waszyngtona czy Wał Miedzeszyński. Znacznie gorzej wygląda też przejazd przez most Poniatowskiego. To główne tu przeniósł się ruch z zamkniętego Łazienkowskiego. Tędy też kierowcy omijają utrudnienia. W efekcie trafiają jednak w kolejny korek. To nie są trasy przystosowane do takiego natężenia ruchu – wylicza Kostrzewa.

Jak wynika ze statystyk Zarządu Dróg Miejskich, mostem Łazienkowskim przejeżdżało dziennie ok. 100 tys. aut. Po pożarze przeprawy kierowcy musieli znaleźć dla siebie alternatywne trasy albo przesiąść się do komunikacji publicznej.

- Część kierowców wybrała transport publiczny, ale dla wielu mieszkańców samochód jest jednak niezbędny. Chodzi np. o sytuację, gdy chcemy dostać się z Wawra na Ursynów czy dojechać do Warszawy z miejscowości, do których nie dojeżdża komunikacja publiczna – twierdzi ekspert SISKOM.

Czy to znaczy, że kierowcom stojącym w korkach pozostaje tylko cierpliwe czekanie na zakończenie odbudowy Łazienkowskiego. Jego przejezdność na przełomie października i listopada obiecał wiceprezydent stolicy Jacek Wojciechowicz. Według naszego rozmówcy są dwa rozwiązania: szukanie alternatywnych tras, nawet jeśli wiąże się to z nadkładaniem drogi albo, jeśli jest to możliwe, przesiadanie się do komunikacji miejskiej. – Jest to rozwiązanie godne polecenia, szczególnie jeśli autobusy mają wyznaczone buspasy – podkreśla.

Tak wyglądały wtorkowe korki na moście Siekierkowskim:

jk/b

Skalę utrudnień pokazaliśmy z Błękitnego 24
TVN24