Najnowsze

Pandemia rozdzieliła jamniczkę z właścicielami. Podróż powrotna Pip liczyła 16 tysięcy kilometrów

Najnowsze

Pip pokonała 16 tysięcy kilometrów, aby wrócić do swoich właścicieli
Pip pokonała 16 tysięcy kilometrów, aby wrócić do swoich właścicieliInstagram/noplans.justoptions
wideo 2/11

Suczka o imieniu Pip utknęła w Karolinie Południowej w szczytowym momencie pandemii, pod koniec marca. Dopiero po pięciu miesiącach i pokonaniu 16 tysięcy kilometrów wróciła do swoich właścicieli.

Właściciele suczki o imieniu Pip - Zoe i Guy Eilbeckowie oraz ich synowie Cam i Max - musieli porzucić podróż jachtem dookoła świata i natychmiast wrócić ze Stanów Zjednoczonych do domu, do Australii, z powodu pandemii. Granice szybko się zamykały, dlatego rodzina miała mniej niż 48 godzin na spakowanie wszystkich rzeczy z 12-metrowego jachtu. Z powodu rygorystycznego australijskiego prawa dotyczącego importu zwierząt, Pip nie mogła polecieć ze swoimi właścicielami od razu. Zoe wykonała kilka telefonów, aby załatwić opiekę nad Pip. Rodzina myślała, że rozłąka potrwa tylko sześć tygodni, ale niestety tak się nie stało.

Historia Pip

- Wiedziałam, że jeśli będziemy chcieli zabrać Pip, to musi przejść 10-dniową kwarantannę - mówiła Zoe w rozmowie z CNN. - Aby zabrać psa z Ameryki, trzeba uzyskać oświadczenie Stanów Zjednoczonych stwierdzające, że pies jest w dobrym stanie zdrowia i przeszedł określone badania krwi dotyczące wścieklizny - wyjaśnia Zoe. Dlatego właśnie Pip musiała zostać w USA dłużej i uzyskać zaświadczenia o dobrym stanie zdrowia od weterynarza. Zoe myślała, że uda jej się wrócić do Stanów po Pip, ale loty były wstrzymane. Pip musiała samotnie odbyć długą podróż do Australii. Ponadto wszystkie sprawy związane z biurokracją były utrudnione przez pandemię.

Historia suczki Pip (Instagram/noplans.justoptions)Instagram/noplans.justoptions

Zoe sprawdziła, że zwierzę może najpierw dostać się do Nowej Zelandii, a dopiero potem do Australii. Właścicielka suczki od razu zaczęła szukać kogoś, kto z nią poleci w daleką podróż. Wtedy pojawiła się Melissa Young, która pracuje w fundacji ratującej psy "The Sparky Foundation". Zgłosiła się na ochotnika do przelotu z Pip. I tak 19 lipca Pip wyruszyła w 13-godzinny lot z Los Angeles do Auckland w Nowej Zelandii. Następnie (24 lipca) poleciała z Auckland do Melbourne w Australii, gdzie przeszła obowiązkową 10-dniową kwarantannę. Po upływie pięciu miesięcy, dokładnie 11 sierpnia, Pip wreszcie wróciła do swoich właścicieli.

Autor: anw/map / Źródło: CNN

Źródło zdjęcia głównego: noplans.justoptions

Pozostałe wiadomości