Obecnie Wielka Brytania posiada 62 Typhoony. Z tego osiem lata nad Libią, a cztery patrolują przestrzeń powietrzną nad Falklandami. Te nowoczesne myśliwce zostały wprowadzone do służby w RAF zaledwie dwa lata temu.
Wielki problem?
Jak twierdzi "Daily Mail", wraz z zakupem maszyn, nie zamówiono odpowiedniej ilości części. Powodem takiej decyzji miał być brak pieniędzy. Powodem był kryzys ekonomiczny i ostre cięcia budżetowe w Wielkiej Brytanii. Na dodatek koszty samego programu Eurofighter Typhoon przekroczyły zakładane limity.
Niespodziewane intensywne zaangażowanie w misje nad Libią zwiększyło zapotrzebowanie na części zamienne. W akcie desperacji postanowiono przeznaczyć trzy sprawne maszyny na tymczasowe źródło zapasów. - To haniebne marnotrawstwo pieniędzy podatników. Samoloty warte ponad 375 milionów funtów są ekwiwalentem magazynu części - grzmiał konserwatywny członek Izby Gmin Chris Heaton-Harris.
Public Accounts Committee, brytyjski odpowiednik polskiego NIK-u, decyzję o wykorzystaniu trzech maszyn jako źródła części nazwała "dyskusyjną". Jednak Ministerstwo Obrony twierdzi, że problem z brakiem zapasów może potrwać do 2015 roku.
Tak ma być
Były komandor lotnictwa Andrew Lambert stwierdził, że praktyka wyjmowania części z jednych samolotów i przekładanie do innych to nic nowego. Brytyjscy mechanicy takie maszyny nazywają "świątecznymi choinkami". Przeważnie wybiera się do tego samoloty przechodzące długie remonty, podczas których mogą się "obyć" bez pewnych elementów.
- To rutynowa procedura. Żaden z tych samolotów nie był jednostkach bojowych - zapewnił minister odpowiedzialny za pozyskiwanie wyposażenia wojskowego Peter Luff.
Źródło: Daily Mail
Źródło zdjęcia głównego: Wikipedia