Kim junior dał się poznać jako miłośnik koszykówki podczas pobytu w szwajcarskiej szkole. Podobno był zafascynowany amerykańskimi sportowcami ze słynnym Jordanem na czele, a na boisku stawał się zupełnie innym człowiekiem. Zdaniem Choi Se Woonga zamiłowanie Kima do koszykówki to element jego fascynacji Zachodem w ogóle.
Na tej m.in. podstawie zbiegły z kraju były zastępca szefa Banku Zjednoczenia i Rozwoju powiedział serwisowi "Bloomber Businessweek", że wierzy w otwarcie przez Kima gospodarki na świat. Choi dodaje, że nie będzie to w żadnym wypadku przypominało znanej na Zachodzie gospodarki wolnorynkowej, ani nawet modelu południowokoreańskiego. To ma być gospodarka rynkowa "w unikalnym północnokoreańskim stylu", różniącym ją nawet od modelu chińskiego.
Według Choia w Korei Północnej drzemie ogromny potencjał innowacyjności i przedsiębiorczości, który teraz zaprzągnięty jest w przemysł militarny i nie ma szans wolnego rozwoju. Ten potencjał w połączeniu z zasobami naturalnymi i odpowiednim kierownictwem w Phenianie miałby wydźwignąć Koreę Północną z ekonomicznej zapaści. Próby urynkowienia gospodarki podejmowane przez Kim Dzong Ila zakończyły się jednak tragicznie - wzrostem skrajnego ubóstwa, inflacją i kolejną falą głodu.
Coraz więcej analityków twierdzi jednak, że Kim Dzong Unowi może się udać. Wśród nich jest m.in. guru rynków finansowych Mark Mobius, który Korei Północnej wieszczy rozwój w stylu chińskim. - Lepiej dla Korei Północnej, by miała Kim Dzong Una jako lidera niż kogoś innego - uważa Choi Se Woong.
Źródło: BusinessWeek