Czesi postawili krzyż Niemcom

 
Nikt nie sprzeciwił się upamiętnieniu niegdysiejszych okupantówSXC

Trzymetrowy, drewniany krzyż stanął w nocy z wtorku na środę w czeskim Dobroninie pod Igławą na Wysoczyźnie przy domniemanym masowym grobie zamordowanych po II wojnie światowej Niemców. Postawili go okoliczni mieszkańcy.

Według policji, krzyż zaczęto stawiać we wtorek wieczorem. - Na miejsce przybyła grupa miejscowych i postawiła tam krzyż - poinformowała rzeczniczka policji Dana Czirtkova. Miejsce badań nie zostało naruszone.

Dziennikarz Miroslav Maresz, który jako pierwszy zgłosił policji sprawę domniemanej zbrodni, powiedział, że jest mile zaskoczony gestem mieszkańców. Uważa to za symbol pojednania.

Badanie przeszłości

Przy mogile od poniedziałku pracują śledczy i archeolodzy, mający wyjaśnić, czy spoczywają tam szczątki 15 Niemców, oczekujących wówczas na wysiedlenie. Podejrzewa się, że są to ofiary powojennej zbrodni, dokonanej przez miejscowych Czechów.

Kryminolodzy prowadzą śledztwo w sprawie zbrodni w Dobroninie od września ubiegłego roku. W poniedziałek wykopano pierwsze cztery ciała. Ekipa badawcza na miejscu pozostanie do piątku.

Informacje o domniemanym masowym grobie jako pierwsza podała w swej książce "Bergersdorf" niemiecka pisarka Herma Kennel. Napisała, że między 12 a 19 maja 1945 roku kilkunastu mieszkańców Dobronina zmasakrowało 15 szykujących się do wysiedlenia Niemców.

Brutalna radość

Według Kennel, przygotowujących się do opuszczeniu miejscowości Niemców zaatakowała grupa pijanych, świętujących koniec wojny Czechów. Miejscowi przegnali swych niedawnych sąsiadów do wsi Budinka, tam kazali im wykopać grób, a potem wrzucali do niego zmasakrowane ciała.

Niektórych ofiar od lat bezskutecznie poszukiwano. Po wojnie ich rodziny zostały wysiedlone, wielu osób nie udało się odnaleźć.

Szeroka amnestia

Dziennikarz i dokumentalista Adam Drda tłumaczył na antenie radia publicznego, że do pozostania mordu przez tyle lat w zapomnieniu w dużej mierze przyczyniła się amnestia, obejmująca cały okres wojny i wyzwolenia Czech.

- Na powojennych ziemiach czeskich po prostu nigdy nie było zbyt wielkiej woli, aby te wydarzenia w jakikolwiek sposób uporządkować i postawić sprawców przed sądem, a w konsekwencji wsadzić do więzienia - skomentował Drda.

Na mocy tzw. dekretów Benesza (od nazwiska prezydenta Czechosłowacji Edvarda Benesza) do końca 1946 roku z terenów czeskich i słowackich wysiedlono ponad 2 mln Niemców. Około 200 tys. zdecydowało się pozostać.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: SXC