TVN24 | Świat

"Nie przedstawili się. Byli zamaskowani, w czarnych kurtkach". Moment zatrzymania korespondenta "Faktów" TVN

TVN24 | Świat

Autor:
ads,ft//now
Źródło:
TVN24
Moment zatrzymania Andrzeja Zauchy przez białoruską milicję
Moment zatrzymania Andrzeja Zauchy przez białoruską milicjęTVN24
wideo 2/23
TVN24Moment zatrzymania Andrzeja Zauchy przez białoruską milicję

Podeszło do nas kilku tajniaków. Powiedzieli, że mamy z nimi pójść. Nie przedstawili się, byli zamaskowani, w czarnych kurtkach - relacjonował korespondent "Faktów" TVN Andrzej Zaucha, który został zatrzymany w czwartek w Mińsku przez białoruską milicję.

Od 9 sierpnia, kiedy na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie, Białorusini protestują przeciwko ich wynikowi. Według oficjalnego rezultatu wygrał urzędujący szef państwa Alaksandr Łukaszenka, ale pozycja i manifestanci twierdzą, że wybory zostały sfałszowane.

"Podeszło kilku tajniaków, zażądali wyłączenia kamery"

Wśród osób zatrzymanych w czwartek w Mińsku znalazł się Andrzej Zaucha. Korespondent "Faktów" TVN relacjonował w TVN24 moment zatrzymania go przez milicję. Stało się to na placu Niepodległości w Mińsku.

- Na placu zebrało się kilka tysięcy demonstrantów. Jak co wieczór w Mińsku przyszli z bialo-czerwono-białymi flagami, by zaprotestować, by domagać się odejścia Łukaszenki, by pokazać, że protesty nie ustają. W pewnym momencie cały plac został otoczony przez jednostki specjalne milicji. Te kordony zaczęły się ścieśniać, ludzi spychano, dzielono na grupy - opowiadał Zaucha.

W tym momencie do niego i jego operatora "podeszło kilku tajniaków, zażądali wyłączenia kamery". - Powiedzieli, że mamy z nimi pójść. Nie przedstawili się. Byli zamaskowani, w czarnych kurtkach. Powiedzieli, że są funkcjonariuszami milicji, ale nie pokazali żadnych dokumentów, nie mieli na sobie żadnych odznak - mówił Zaucha.

"W spokojnej atmosferze powiedziano nam, że zostaną sprawdzone nasze dokumenty i zostaniemy wypuszczeni"

Tajniacy odprowadzili ekipę "Faktów" TVN na tyły kościoła znajdującego się na placu Niepodległości i wsadzili do busa. Korespondent i operator zostali przetransportowani na komisariat.

- Tam w spokojnej atmosferze powiedziano nam, że zostaną sprawdzone nasze dokumenty i zostaniemy wypuszczeni. Rzeczywiście, tak się stało. Po trzech godzinach, gdy na placu było już pusto, zostaliśmy wypuszczeni. W moim przypadku nie został sporządzony żaden protokół, nie było w moim przypadku przeszukiwania kieszeni, telefonów - wyjaśniał Zaucha.

Zaucha o zatrzymaniu operatora
Zaucha o zatrzymaniu operatoraTVN24

Kilkuset zatrzymanych, wśród nich dziennikarze

Jak przekazało centrum praw człowieka Wiasna, w czasie czwartkowych demonstracji w Mińsku zatrzymano co najmniej 270 osób. Zatrzymania w Mińsku odbywały się w dwóch miejscach - na placu Wolności, gdzie milicja wyłapywała przede wszystkim dziennikarzy, a także na placu Niepodległości - tam zatrzymano co najmniej 257 osób.

Niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy BAŻ podało w nocy z czwartku na piątek, że zna nazwiska 39 zatrzymanych dziennikarzy, lecz ogółem mogło ich być około 50. Formalnie, jak przekonywała milicja, reporterzy nie byli zatrzymani, a tylko doprowadzeni na komisariat w celu kontroli dokumentów i legalności pracy na Białorusi. Jednak co najmniej dwie osoby - pracujący dla Biełsatu Kaciaryna Andrejewa i Maksim Kalitouski mieli trafić do mińskiego aresztu na Akrescina.

CZYTAJ TAKŻE: Dziennikarze Biełsatu zatrzymani w areszcie. "Mają być sądzeni za udział w nielegalnym zgromadzeniu" >>>

Wśród zatrzymanych, a później wypuszczonych reporterów, poza Andrzejem Zauchą z "Faktów" TVN, było kilkoro pracowników telewizji Biełsat, ale także dziennikarze z wszystkich niezależnych mediów białoruskich i szeregu tytułów zagranicznych, w tym BBC, Reutera, AP, Sputnika, "Komsomolskiej Prawdy" i innych.

W grupie tej znalazł się także fotoreporter szwedzkiej "Dagens Nyheter" Paul Hansen, laureat World Press Photo. Jak podało Niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy, został on wypuszczony, ale dostał zakaz wjazdu na Białoruś na pięć lat. W piątek musi opuścić ten kraj.

BiałoruśPAP

Autor:ads,ft//now

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości