Do incydentu doszło na terenie szpitala. Własenko twierdzi, że jego napastniczka nie mogła być nikim "przypadkowym", bowiem dostanie się do Szpitala Kolejowego jest bardzo trudne, nawet dla parlamentarzystów.
- Ona ani trochę nie wyglądała na pacjenta szpitala. Jeszcze raz podkreślę, dostać się na ten teren jest bardzo trudno. Natomiast ona przemieszczała się tu swobodnie i nie miała żadnych problemów - stwierdził Własenko, sugerując, że za napaścią na niego stoi władza. - Milicja nie zrobiła nic. Tylko obserwowała. Ja mam mocne nerwy. Takimi tanimi chwytami nic nie wskórają - stwierdził adwokat, ścierając farbę z twarzy.
Własneko zaznaczył, że nie był to wygłup, ale próba "uszkodzenia ciała". - Jej celem było poparzyć mi oczy tą farbą. Uratowało mnie to, że noszę okulary. Gdyby nie one, byłbym teraz oślepiony - powiedział prawnik.
Klient Własenki, Julia Tymoszenko, przebywa w szpitalu celem leczenia chorego kręgosłupa. Przewieziono ją tam z więzienia w Charkowie, gdzie odsiaduje karę siedmiu lat więzienia za nieprawidłowości przy zawieraniu umów na dostawy gazu z Rosji, zawartych w okresie, kiedy była premierem.
Autor: mk//gak/k / Źródło: Reuters