Europa ma nowy traktat

12 grudnia 2007
European CommunitiesPodpisanie Traktatu Lizbońskiego

1 grudnia 2009 roku zmieniła się Europa. Po kilkuletniej walce europejskich polityków i pokonaniu wielu przeszkód, wszedł w życie Traktat Lizboński, który ma usprawnić funkcjonowanie Unii Europejskiej oraz podnieść jej rangę na arenie międzynarodowej. Czym jest, co postanawia i dlaczego wzbudza tak wielkie emocje?

Historia Traktatu Lizbońskiego zaczęła się po fiasku procesu ratyfikacyjnego wcześniej uzgodnionego Traktatu Konstytucyjnego. Ten drugi dokument został odrzucony w 2005 roku w referendach przez dwa państwa członkowskie - Francję i Holandię.

Unia Europejska potrzebowała jednak dokumentu, który pozwoliłby na dobre funkcjonowanie instytucji po rozszerzeniu w 2004 roku o 10 nowych państw członkowskich. Prace nad nowym Traktatem ruszyły, a w pierwszym półroczu 2007 roku - w czasie niemieckiego przewodnictwa - nabrały szybszego tempa.

Czerwiec 2007 r. przyniósł porozumienie państw unijnych w sprawie przygotowania nowego Traktatu reformującego do końca roku. Politykom zależało, by proces ratyfikacji dokumentu zakończył się tak, by mógł on wejść w życie jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2009 roku.

Zamierzenia polityków zostały zrealizowane jedynie po części. W październiku 2007 roku ustalono ostateczny kształt Traktatu, podpisano go jeszcze przed końcem 2007 r., jednak procesu ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego nie udało się zakończyć przed wyborami do PE.

Karta Praw Podstawowych

Europejscy politycy ustalili natomiast tekst unijnej Karty Praw Podstawowych, która zawiera wszystkie prawa osobiste, obywatelskie, polityczne, ekonomiczne i socjalne. 12 grudnia 2007 została ona podpisana przez ówczesnych przewodniczący trzech unijnych instytucji: Parlamentu Europejskiego Hansa-Gerta Poetteringa, Rady - premiera Portugalii Jose Socratesa i Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso.

Karta, dołączona do Traktatu, po zakończeniu procesu jego ratyfikacji, stanie się dokumentem prawnie wiążącym. Wielka Brytania i Polska uzyskała przyjęcie dodatkowego protokołu do Karty. Chodzi głównie o to, by obywateli tych krajów nie obejmowały postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

Po dwóch latach

Dzień po podpisaniu Karty Praw Podstawowych - 13 grudnia 2007 roku - przedstawiciele 27 państw członkowskich Unii Europejskiej podpisali Traktat Lizboński. - Traktat to dla Europy piękny prezent urodzinowy. Wreszcie udało nam się spełnić marzenie ojców założycieli - stworzyć zjednoczoną Europę o dobrych fundamentach wspólnej, bezpiecznej przyszłości - mówił wtedy podczas uroczystości szef Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Poettering.

Kiedy europejscy politycy podpisywali Traktat, chyba nikt nie spodziewał się, że droga do jego przyjęcia będzie długa i wyboista.

Zaczęło się optymistycznie. Kilka dni po podpisaniu dokumentu przez głowy państw europejskich, Traktat ratyfikował parlament Węgier, a w styczniu następnego roku kolejne dwa nowe państwa: Malta i Słowenia. Potem w ślad "pierwszej trójki" poszły kolejne państwa członkowskie.

Irlandzki problem

Przeszkoda pojawiła się w czerwcu 2008 roku. Wówczas to Traktatowi Lizbońskiemu "nie" powiedzieli Irlandczycy.

Unii Europejskiej udało się przekonać Irlandczyków do ponownego referendum. Oczywiście nic za darmo. UE musiała zgodzić się na ustępstwa wobec Irlandczyków, w tym zapewnienie, że Traktat z Lizbony nie będzie wchodził w krajowe kompetencje dotyczące zakazu aborcji, neutralności kraju czy polityki podatkowej. Irlandia będzie miała też w Komisji Europejskiej swojego komisarza.

Nie wiadomo do końca, co wpłynęło na zmianę zdania przez mieszkańców Zielonej Wyspy - czy unijne obietnice czy też panoszący się kryzys - jednak 2 października 2009 roku Irlandczycy powiedzieli Traktatowi zdecydowane "tak".

Długo opór Traktatowi stawiał też prezydent Czech Vaclav Klaus. Czeski przywódca stawiał warunki. Chciał by Czechy otrzymały te same ograniczenia w stosowaniu dołączonej do Traktatu z Lizbony Karty Praw Podstawowych, jakie mają Wielka Brytania i Polska.

Kiedy ten warunek został spełniony, Klaus czekał na decyzję Trybunału Konstytucyjnego ws. Lizbony. Ten miał zdecydować czy dokument jest zgodny z konstytucją. 3 listopada Trybunał dał odpowiedź twierdzącą. Kilka godzin później Klaus złożył podpis pod Traktatem Lizbońskim.

Polskie "tak" dla Traktatu

Polska jako jeden z ostatnich krajów w Unii Europejskiej podpisała Traktat Lizboński. Prezydent Lech Kaczyński złożył podpis pod dokumentem 10 października 2009 roku. W uroczystościach w Pałacu Prezydenckim brali udział przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, premier Szwecji, która w tym półroczu przewodniczy Unii Fredrik Reinfeld oraz premier Polski Donald Tusk.

Podpis prezydenta był ostatnim krokiem w ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego w Polsce, który w parlamencie został przyjęty już w kwietniu 2008 roku.

Przeczytaj treść przemówienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego podczas uroczystości ratyfikacji

Przeczytaj treść przemówienia premiera Donalda Tuska

Przeczytaj treść przemówienia premiera Szwecji Fredrika Reinfeldta

Przeczytaj treść przemówienia przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka

Przeczytaj treść przemówienia przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso

Co zmienia Traktat?

O czym mówi Traktat Lizboński? Zakłada m.in. wprowadzenie stanowiska przewodniczącego Unii Europejskiej z 2,5-roczną kadencją oraz zmniejszenie do 18 członków Komisji Europejskiej.

Do 2014 roku wszystkie unijne państwa będą miały prawo delegowania do Brukseli jednego komisarza. Potem liczba może zostać ograniczona do dwóch trzecich liczby państw. Jednak Rada Europejska może postanowić inaczej, do tego wystarczy decyzja na unijnym szczycie i utrzymana zostanie zasada jeden kraj - jeden komisarz (co już obiecano Irlandii).

Traktat zakłada również ujednolicenie osobowości prawnej UE oraz - po raz pierwszy - reguluje też sposób wychodzenia z Unii Europejskiej państwa, które postanowiłoby ją opuścić.

Zostanie wzmocniona też pozycja wysokiego przedstawiciela UE ds. polityki zagranicznej. Traktat zakłada, że będzie on wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej, odpowiedzialnym za unijną służbę dyplomatyczną (tzw. Europejska Służba Działań Zagranicznych).

Co to jest Traktat Lizboński? (TVN24)

Unia nie będzie superpaństwem

Żeby zatrzeć wrażenie, że Unia staje się superpaństwem, w nowym traktacie nie pojawia się wzmianka o hymnie ani o fladze UE. W nowym traktacie znajdą się zapisy o solidarności energetycznej, o które dopominały się zwłaszcza Polska i Litwa.

Traktat zawiera też listę wartości, na których opiera się Unia, a także jej celów i kompetencji. Nie zapomniano przy tym ani o "poszanowaniu tożsamości narodowej", ani o solidarności. Powstrzymując się od precyzowania, o jakie religie chodzi, nawiązano w przepisanej z eurokonstytucji preambule do "kulturalnego, religijnego i humanistycznego dziedzictwa Europy".

Usprawnieniu Wspólnoty ma też służyć zastąpienie zasady jednomyślności w Radzie Unii, czyli zniesienie prawa weta pojedynczych państw w ponad 40 sprawach. Jednak weto utrzymano w tak zasadniczych kwestiach jak zmiany w traktatach, poszerzenie Wspólnoty, polityka zagraniczna i obronna, zabezpieczenie socjalne, podatki i kultura.

Hamulec bezpiecznego głosowania

Najwięcej kontrowersji w Polsce wzbudziły zapisy dotyczące sposobu podejmowania decyzji w Radzie Unii. W burzliwych negocjacjach w czerwcu w Brukseli przywódcy doszli do skomplikowanego porozumienia. Zakłada ono, że do 1 listopada 2014 r. obowiązuje dotychczasowy "system nicejski": Polska i Hiszpania mają po 27 głosów, Niemcy, Francja, Włochy i Wielka Brytania po 29.

Od 1 listopada 2014 r. wchodzi w życie system podwójnej większości: liczba głosów każdego państwa równać się będzie liczbie ludności, a progi przy podejmowaniu decyzji wynoszą: 55 proc. państw (nie mniej niż 15) oraz 65 proc. ludności Unii Europejskiej. Ale przez pierwsze trzy lata, do 31 marca 2017 r., każde państwo może zażądać, żeby głosowanie odbyło się zgodnie z zasadami nicejskimi. Dodatkowo w latach 2014-17 kilka państw (reprezentujących co najmniej 25-26 proc. ludności) może opóźnić wejście w życie decyzji "przez rozsądny czas" (nie jest on zdefiniowany).

Po 1 kwietnia 2017 r. system podwójnej większości faworyzujący Niemców obowiązuje nieodwołalnie. Nie będzie można już powoływać się na Niceę, ale pojawi się zmodyfikowany hamulec bezpieczeństwa: niewielka grupka państw (reprezentująca 19-25 proc. ludności UE) może odwlec podjęcie decyzji.

Zmiana liczb

Traktat mówi też o nowej liczbie deputowanych Parlamentu Europejskiego - 751, w tym przewodniczący PE.

Z kolei najludniejsze państwo Unii (obecnie Niemcy) będzie miało 96 eurodeputowanych (w chwili obecnej jest to 99), a państwa o najmniejszej liczby mieszkańców - Malta i Luksemburg - po sześciu.

TUTAJ MOŻESZ PRZECZYTAĆ PEŁEN TEKST KARTY

Źródło zdjęcia głównego: European Communities

Traktat Lizboński, który wszedł w życie w grudniu 2009 roku, zmieniał zasady funkcjonowania Unii Europejskiej. Postanowienia umowy dały między innymi nowe uprawnienia ustawodawcze Parlamentowi Europejskiemu, zmieniał się też system głosowania w Radzie UE. Nie obyło się bez sporów – początkowo Traktatowi „nie” powiedziała Irlandia. Z kolei w Polsce umowa była nazywana przez niektórych polityków zdradą.