Boston: Wielka obława po zamachu

Aktualizacja:
Przełomowa noc
Przełomowa noc
tvn24
Dżohar Carnajew i jego brat Tamerlan. Mieli zaatakować 4 lipcatvn24

Stany Zjednoczone przez pięć dni żyły wydarzeniami w Bostonie. Najpierw był zamach na trasie maratonu, w wyniku którego zginęły trzy osoby, a 176 zostało rannych. Przez kolejne dni trwało poszukiwanie sprawców, które zakończyło się spektakularną obławą na braci Carnajew. Jeden z nich zginął w strzelaninie, drugi został ujęty niemal dobę później na przedmieściach Bostonu.

- Zamknęliśmy ważny rozdział tej tragedii - mówił po zakończeniu akcji prezydent Barack Obama, gratulując policji i FBI profesjonalizmu. - Wiele pytań wciąż wymaga odpowiedzi - dodał. - Trzeba wyjaśnić, jakie były motywacje braci podejrzanych o zamachy. Jak to możliwe, że dwóch młodych mężczyzn dorastało w USA, tu się uczyło, a dokonali tak strasznej zbrodni. Jak przeprowadzili te zamachy i czy ktoś im w tym pomógł - wyliczał prezydent. Na te pytania, dodał, musi odpowiedzieć dalsze śledztwo.

Koniec doby pełnej napięcia

Obława, w której kilka tysięcy policjantów przeszukiwało dom po domu, zakończyła się powodzeniem w piątek tuż przed godziną 21.00 czasu lokalnego. Amerykańska policja złapała 19-letniego Dżochara Carnajewa w Watertown, przedmieściu Bostonu. Ukrywał się na łódce stojącej w ogrodzie jednego z domów. Ślady jego obecności zauważył właściciel łodzi, który zaalarmował policję.

- Mamy go, pościg zakończony - ogłosiła bostońska policja na twitterze. Potem szef policji stanowej wyjaśniał, że nastąpiła wymiana ognia, podejrzany jest poważnie ranny, ale żyje. Trafił do szpitala.

Wiadomość o ujęciu Dżochara wywołała spontaniczne wybuchy radości mieszkańców Bostonu. Ludzie ogromnymi brawami nagradzali każdego mijanego policjanta. Tłum bostończyków po aresztowaniu skandował: "USA, USA!". - Co za ulga, ludzie naprawdę czuli się zagrożeni, co za dzień, co za tydzień - komentował jeden z bostończyków.

Atak w święto sportu

Dżochar Carnajew wraz z bratem, 26-letnim Tamerlanem, który stracił życie w strzelaninie z policją w piątek rano czasu polskiego, są podejrzani o poniedziałkowy zamach na trasie bostońskiego maratonu. W wyniku eksplozji dwóch prowizorycznych bomb życie straciły trzy osoby, a 176 zostało rannych. Był to największy zamach terrorystyczny na terenie USA od ataków 11 września w 2001.

Dzięki licznym zdjęciom i nagraniom z trasy maratonu śledczy FBI szybko znaleźli w tłumie dwóch mężczyzn, którzy przyszli na miejsce z dużymi plecakami. Pozostawili je później w tłumie i zniknęli, a następnie doszło do eksplozji.

Po publikacji zdjęć domniemanych zamachowców ponad 300 tys. ludzi odwiedziło strony internetowe FBI, a podejrzani zostali szybko zidentyfikowani jako bracia Carnajew - etniczni Czeczeńcy, którzy od około dziesięciu lat mieszkali legalnie w Bostonie. Młodszy uzyskał obywatelstwo USA w ubiegłym roku 11 września.

Obława bez precedensu

W czwartek wieczorem czasu miejscowego bracia napadli na sklep w Cambridge, na terenie kampusu renomowanego Instytutu Technologicznego Massachusetts (MIT). Wdali się następnie w strzelaninę z policjantami patrolującym okolicę. Jednego z nich zabili, a drugiego ranili. Od kul funkcjonariuszy zginął 26-letni Tamerlan.

19-letni Dżochar uciekł z miejsca zdarzenia. Wszczęto wielką obławę, która na niemal dobę sparaliżowała Boston. Władze poprosiły mieszkańców o pozostanie w domach i wstrzymano ruch całej komunikacji miejskiej. Miasto całkowicie opustoszało. Obława skoncentrowała się na Watertown, przedmieściu Bostonu. Metodycznie przeszukiwano tam duży obszar, na którym miał ukryć się podejrzany.

Do przełomu doszło dopiero w piątek wieczorem czasu miejscowego. Tuż po tym jak zezwolono mieszkańcom wyjść z domów, jeden z nich zauważył, że ktoś mógł ukryć się w jego łodzi, stojącej w ogrodzie. Zaalarmowana policja szybko otoczyła miejsce i za pomocą kamery termowizyjnej potwierdzono, że w łodzi ktoś jest. Na początku wybuchła krótka strzelanina, po której rozpoczęto próby nakłonienia podejrzanego do poddania się, co powiodło się dopiero po dwóch godzinach. Dżochar ma być poważnie ranny, ale żyje.

Z Kaukazu do USA

Podczas gdy policja przeszukiwała domy w poszukiwaniu Dżochrana, służby wywiadowcze w Waszyngtonie i Bostonie starały się określić, czy bracia działali sami, czy też mają wspólników i są powiązani z krajowymi lub zagranicznymi organizacjami terrorystycznymi. W piątek policja zatrzymała na przesłuchanie trzy osoby w kampusie Uniwersytetu Massachusetts Dartmouth, gdzie w ubiegłym roku Dżochar był zarejestrowany, ale nie postawiono im zarzutów współpracy. Sprawdzane są e-maile, zapisy z rozmów telefonicznych, a także informacje na portalach społecznościowych. Służby rozmawiają też z członkami rodzin braci i znajomymi.

Z dotychczasowych ustaleń wiadomo, że obaj bracia: 19-letni Dżochar oraz 26-letni Tamerlan są czeczeńskiego pochodzenia, ale jak zapewniał ich mieszkający w Bostonie wujek, nie urodzili się w Czeczeni, ani nigdy tam nie mieszkali. Rodzice mieli wyjechać z ojczyzny na początku lat 90-tych. Tamerlan urodził się prawdopodobnie w Kirgistanie, a Dżochar w Dagestanie.

W 2001 roku rodzina Carnajewów wyjechała z Kirgistanu do Dagestanu, gdzie obaj bracia krótko, przez około rok, chodzili do szkoły. Według niektórych źródeł Carnajewowie przebywali następnie krótko w Kazachstanie, a ostatecznie trafili do USA (najprawdopodobniej na kirgiskich paszportach) w 2003 roku, gdzie dostali status uchodźców.

Motyw nieznany

Dżochar chodził do dobrej, publicznej szkoły, który ukończyli m.in. aktorzy Matt Damon i Ben Affleck, i jak wynika z relacji kolegów, był do pewnego czasu raczej dobrze zintegrowany ze społeczeństwem. - Wszyscy lubili z nim wychodzić, świetnie się z nim rozmawiało - mówiła szkolna koleżanka. W liceum dobrze się uczył, w maju 2011 roku uzyskał nawet stypendium w wysokości 2,5 tys. dolarów od miasta Cambridge. Na początku studiów miało mu jednak już iść gorzej i miał szereg złych ocen.

Mało wiadomo jednak na temat tego, jak wyglądało życie braci w ciągu ostatnich dwóch lat. Według niektórych ocen ekspertów, młodszy mógł być pod wpływem starszego Tamerlana, o którym wiadomo, że zajmował się sztukami walki i chciał reprezentować kraj na Igrzyskach Olimpijskich w boksie. Na jednym z portali społecznościowych, jak podawały amerykańskie media, miał wyznać, że nie ma ani jednego przyjaciela wśród Amerykanów, a także, że zdaniem Boga, alkohol to zło.

Na swoim profilu w rosyjskim serwisie społecznościowym Wkontakte Dżochar w danych kontaktowych wskazał Boston, a jako miejsca edukacji Machaczkałę i Cambridge. Wśród interesujących go grup była "Czeczenia, wszystko o Republice Czeczeńskiej". Napisał, że mówi po czeczeńsku, a także po angielsku i rosyjsku. Jako swój światopogląd wskazał "islam", ale jako osobisty cel określił "pieniądze i karierę".

Źródło zdjęcia głównego: FBI