Uber wyjeżdża z Węgier. I składa skargę do Komisji Europejskiej

Ze świata

ShutterstockUber złoży skargę na Węgry do Komisji Europejskiej

Uber zdecydował się złożyć skargę do Komisji Europejskiej w związku z uchwaloną na Węgrzech ustawą, która uniemożliwiła działanie w tym kraju jego aplikacji oferującej usługi przewozu osób - poinformował w czwartek rzecznik amerykańskiej firmy.

"Po długim zastanowieniu postanowiliśmy złożyć skargę do Komisji Europejskiej, aby ta zbadała węgierską ustawę" - napisał w mailu do agencji AFP.

Uber wyjeżdża z Węgrzech

Uber w lipcu zawiesił działalność na Węgrzech po uchwaleniu w czerwcu ustawy umożliwiającej blokowanie stron internetowych oferujących usługi taksówkarskie niezgodnie z wymogami określonymi w rządowym rozporządzeniu przepisami, m.in. stron usługodawców, którzy nie posiadają dyspozytorni. Węgry są pierwszym krajem europejskim, w którym Uber zmuszony był zawiesić swoje usługi. Przedsiębiorstwo wyjaśnia, że węgierska ustawa pozwala na zablokowanie ich strony internetowej oraz aplikacji. Umożliwia również władzom odebranie prawa jazdy kierowców na okres "do trzech lat", jak również tablic rejestracyjnych używanych przez nich samochodów.

Po protestach taksówkarzy

"Zawiesiliśmy naszą działalność, zanim władze zdążyły uciec się do tych środków, ale te przepisy w sposób oczywisty naruszają zasady jednolitego rynku europejskiego" - dodał w mailu rzecznik. Według danych Ubera na Węgrzech aplikacja miała 160 tys. zarejestrowanych użytkowników i 1,2 tys. kierowców. Uber rozpoczął działalność na Węgrzech w listopadzie 2014 r., co wywołało protesty taksówkarzy. Tylko w bieżącym roku kilkakrotnie blokowali oni ulice Budapesztu w różnych miejscach, domagając się odpowiednich regulacji usług transportowych. Działalność Ubera, którego wartość szacowana jest na 60 mld dolarów, wywołuje polemikę w wielu krajach; firmy taksówkarskie wielokrotnie oskarżały go o nieuczciwą konkurencję.

Zobacz: ktoś oblał farbą samochody kierowców Ubera. Firma ma teraz… dwa razy więcej klientów

Autor: ag / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock