Pensja minimalna i budżet. Rządzący wycofują się z części zapowiedzi

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
mp/dap
Źródło:
TVN24 Biznes
"Gospodarka się budzi, ale nie tak szybko jak byśmy chcieli"TVN24
wideo 2/7
TVN24"Gospodarka się budzi, ale nie tak szybko jak byśmy chcieli"

Podwyżka płacy minimalnej do trzech tysięcy złotych, pierwszy w historii zrównoważony budżet czy brak nowych podatków. Krótko po wyborach prezydenckich część zapowiedzi obecnej władzy przestała być aktualna.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

Płaca minimalna

Tuż przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi, podczas konwencji programowej w Lublinie, prezes PiS Jarosław Kaczyński przedstawił zapowiedź podniesienia pensji minimalnej do 3 tys. złotych "na koniec 2020 roku" i do 4000 złotych na koniec 2023 roku. Była to jedna z najgłośniejszych zapowiedzi partii ubiegającej się o kolejne cztery lata u władzy.

Związane z tą propozycją wątpliwości wyrażała część ekspertów. Wskazywali, że takie rozwiązania mogą okazać się dużym obciążeniem dla przedsiębiorców, co mogłoby skutkować wzrostem bezrobocia i cen.

- Straszy się ludzi, opowiada się im różne rzeczy, że jak płaca minimalna zostanie podniesiona do 4 tysięcy, to ludzi z pracy pozwalniają. Proszę państwa, nie słuchajcie tych bzdur. My mamy ambitne plany, ale przede wszystkim zwracamy uwagę na ludzi. Dla mnie najważniejszy jest człowiek - mówił w październiku zeszłego roku prezydent Andrzej Duda.

Jednak zaproponowana kilka dni temu przez rząd minimalna płaca jest o 200 złotych niższa, niż zapowiadali wcześniej politycy obozu rządzącego. Najniższe wynagrodzenie ma w 2021 roku wynieść 2,8 tysiąca złotych brutto.

Rządzący dali do zrozumienia, że obniżka ma związek z koronawirusowym kryzysem. - Musimy wyważyć zarówno poziom płacy minimalnej, jak i sytuację gospodarczą. Ta propozycja jest najbardziej optymalna. To jest bardzo dobra propozycja - tłumaczyła minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg.

Kaczyński: naszym celem jest budowa polskiej wersji państwa dobrobytu07.09 | Musimy w tej kadencji i daj Boże w następnych, jeżeli społeczeństwo nas poprze, postawić przede wszystkim na wzrost płac i wzrost dochodów społeczeństwa - powiedział Jarosław Kaczyński na konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości w Lublinie. Zapowiedział między innymi 3 tysiące złotych pensji minimalnej na koniec 2020 roku i drugą trzynastą emeryturę w 2021 roku. Zdjęcia organizatora

Podatki

- Gdy Rafał Trzaskowski mówi, że rząd Zjednoczonej Prawicy będzie podnosił podatki, to należy to potraktować z uśmiechem; już wiele razy mówił rzeczy, które potem się nie sprawdziły - mówił podczas kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda. Zapewniał, że "nie zgadza się na podwyżki podatków".

Tymczasem wkrótce po wyborach odmrożona została kwestia tak zwanego podatku cukrowego.

Regulacje zakładają wprowadzenie opłat od napojów słodzonych i energetycznych. Ma ona część stałą i zmienną. Opłata stała to 50 gr za litr napoju z dodatkiem cukru lub substancji słodzącej, dodatek 10 gr za litr napoju z dodatkiem substancji aktywnej (kofeina lub tauryna), opłata zmienna to 5 gr za każdy gram cukru powyżej 5 gram/100 ml w przeliczeniu na litr napoju.

Posłowie zajmą się uchwałą Senatu (po niemal pięciu miesiącach) na najbliższym posiedzeniu, które zaplanowano na piątek 7 sierpnia. Tak wynika z porządku obrad, które opublikowano na stronie Sejmu. W piątym punkcie porządku obrad znalazło się "rozpatrzenie uchwały Senatu w sprawie ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów".

Budżet

Tegoroczny budżet uchwalony przez Sejm zakładał, że będzie on zrównoważony, czyli że wydatki i dochody państwa będą takie same, wyniosą po 435,3 miliarda złotych.

Jednak już po wyborach minister finansów Tadeusz Kościński powiedział, że deficyt budżetowy w 2020 roku może wynieść około 100 miliardów złotych.

O opublikowanie danych na temat stanu budżetu państwa w maju apelowali przed wyborami byli ministrowie finansów. "Minister finansów i rząd nie mają prawa ukrywać przed rodakami prawdziwego stanu gospodarki" - pisali.

Rządzący dziurę w kasie państwa tłumaczą pandemią i programami wsparcia uruchamianymi w ramach tak zwanej Tarczy Antykryzysowej. Jednak już wcześniej ekonomiści zwracali uwagę, że brak deficytu jest jedynie na papierze, a rząd część wydatków księguje poza budżetem. Zwracano też uwagę na rolę wpływów jednorazowych, takich jak opłata z tytuł przekształcenia Otwartych Funduszy Emerytalnych.

Autor:mp/dap

Źródło: TVN24 Biznes

Źródło zdjęcia głównego: Adam Warżawa/PAP