Biznes chce się otwierać. "Za takimi decyzjami stoją wielkie tragedie"

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
mp
Źródło:
TVN24
Andrzej Arendarski o otwieraniu się firm mimo obostrzeńTVN24
wideo 2/6
TVN24 Andrzej Arendarski o otwieraniu się firm mimo obostrzeń

Jest mi bardzo przykro, że doszło do takich sytuacji, gdyż za takimi decyzjami stoją wielkie tragedie ludzi, którzy zainwestowali swój majątek w biznes i tej chwili zostają z niczym - powiedział na antenie TVN24 prezes Krajowej Izby Gospodarczej Andrzej Arendarski, odnosząc się do zapowiadanego otwarcia niektórych firm mimo obowiązujących obostrzeń związanych z pandemią.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

- (Przedsiębiorcy - red.) nie mają wpływów, ciążą na nich opłaty leasingowe, kredyty, muszą ponosić koszty stałe. Oczywiście jest pomoc rządowa i bardzo dobrze, jesteśmy za to wdzięczni, ale ona nie wystarcza. Będziemy mieli na wiosnę bardzo dużą liczbę bankructw, jeżeli to podejście się nie zmieni - mówił.

Andrzej Arendarski dodał, że udział przedsiębiorców w rządowych konsultacjach dotyczących obostrzeń "polega tylko na tym, że piszemy do rządu różne listy, petycje".

- Natomiast do takiego forum, gdzie jest rozwijana dyskusja, niestety nie ma (zaproszenia – red.), nad czym bardzo boleję. Jesteśmy naprawdę rozsądnymi ludźmi i ci, którzy otworzą jutro swoje zakłady mimo zakazów też tacy są. Myślę, że nie jest to sytuacja zerojedynkowa "zamknąć-otworzyć", można otworzyć się w taki sposób, żeby maksymalnie ograniczyć możliwość zakażania - stwierdził.

Prezes KIG ocenił, że "mamy do czynienia z takim cięciem siekierą, wprowadzamy drastyczne zakazy wszędzie".

- Może trzeba by niuansować trochę to podejście, może w tym regionie tak (wprowadzać obostrzenia - red.), w innym nie. Jest naprawdę dużo sposobów, żeby się dogadać, ale żeby się dogadać, to trzeba rozmawiać - zaznaczył.

Wątpliwości dotyczące kar

Do zapowiadanego otwarcia firm odniósł się też w niedzielnym stanowisku Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

W niedzielnym komunikacie biuro Rzecznika wskazało, że Tarcza Finansowa PFR 2.0 nawiązuje do tzw. ustawy o dobrym samarytaninie. Przewiduje ona, że naruszenie przez przedsiębiorcę ograniczeń, nakazów i zakazów ustanowionych w związku z epidemią może być podstawą do odmowy udzielenia pomocy publicznej.

"Pojawiają się wątpliwości, ponieważ nie wiadomo, zgodnie z którymi naruszeniami ograniczeń, nakazów i zakazów, ustanowionych w związku z wystąpieniem stanu epidemii, i przez kogo stwierdzonych, jak również w jakim trybie ma być odmawiane wsparcie przedsiębiorcom" - podało biuro Rzecznika.

Jak przypomniało, rzecznik MŚP Adam Abramowicz wielokrotnie zgłaszał swoje wątpliwości do przepisów - i podczas prac nad projektem ustawy, jak również po jej uchwaleniu. Wysłał w tej sprawie zapytania do Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii oraz premiera.

"W toku korespondencji pomiędzy organami wyjaśniono, że powyższa regulacja nie była konsultowana z Ministerstwem Rozwoju, Pracy i Technologii, a właściwym do udzielania wyjaśnień ma być Ministerstwo Zdrowia. Natomiast Kancelaria Prezesa Rady Ministrów poinformowała, że sprawę według kompetencji skierowała do Wicepremiera i Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii dr Jarosława Gowina" - czytamy w komunikacie biura Rzecznika.

Biuro zwróciło uwagę, że w regulaminie ubiegania się o udział w programie rządowym Tarcza PFR 2.0 także jest mowa o możliwości wypowiedzenia umowy subwencji finansowej w przypadku naruszenia przez beneficjenta obostrzeń w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej. Jednocześnie - jak zwraca uwagę biuro Rzecznika - w regulaminie zapisano, że "żadne postanowienie dokumentu programu Tarcza 2.0 nie kreuje po stronie beneficjenta jakichkolwiek wierzytelności, praw, roszczeń, zarzutów oraz uprawnień kształtujących wobec PFR, Skarbu Państwa ani jakiejkolwiek innej osoby".

Biznes chce się otworzyć

Zgodnie z decyzjami ogłoszonymi w grudniu ub.r. przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, od 28 grudnia, początkowo do 17 stycznia 2021 r. zostały wprowadzone dodatkowe obostrzenia, m.in. zamknięcie hoteli, ograniczenie w działaniu galerii handlowych i stoków narciarskich. Obostrzenia zostały później przedłużone do 31 stycznia.

Część przedsiębiorców z Podhala, w tym kwaterodawcy i gestorzy stacji narciarskich, zamierza otworzyć swoje działalności po 17 stycznia, bez względu na ewentualne dalsze obostrzenia. W tym celu powstała inicjatywa Góralskie Veto, która zrzeszyła kilkuset przedsiębiorców. Również niektórzy przedsiębiorcy m.in. z woj. śląskiego deklarują, że mimo wprowadzonych przez rząd ograniczeń otworzą swoje lokale i w najbliższych dniach wznowią działalność. - Musimy ratować to, co tworzyliśmy przez tyle lat - argumentują.

Do inicjatywy dołączyli niedawno przedsiębiorcy i mieszkańcy Krynicy-Zdroju (małopolskie).

Prawnicy zwracają uwagę, że wszelkie ograniczenia działalności gospodarczej powinny być wprowadzone w ustawie, a nie - jak to zrobił rząd - w rozporządzeniu.

Wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowski w rozmowie z TVN24 podkreślał jednak, że "dopóki restrykcje nie zostają zniesione, otwieranie barów i restauracji nie jest bezpieczne i tym bardziej nie jest odpowiedzialne".

W piątek wicepremier, szef MRPiT Jarosław Gowin powiedział, że najdotkliwszą karą dla firm łamiących przepisy będzie wyłączenie z Tarczy Branżowej i Finansowej.

Autor:mp

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Raporty: