Zarzuty dla instruktura za postrzelenie na treningu krav magi

Warszawa

Fotos Govba Flickr CC BY SA (zdjęcie ilustracyjne)Wypadek na treningu krav magi

Prokuratura przedstawiła w piątek zarzuty instruktorowi krav magi, który w środę podczas zajęć w Ośrodku Sportu i Rekreacji na warszawskiej Woli miał postrzelić jednego z uczestników. Mężczyzna posiadał pozwolenie na broń. Według wstępnych ustaleń prokuratury, był to wypadek. Pierwszą informację o zdarzeniu dostaliśmy na Kontakt 24 od jednego z internautów.

Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola. "Instruktor usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności" - powiedział redakcji Kontaktu 24 Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jak poinformował, mężczyzna usłyszał także drugi zarzut - udostępnienia broni osobie nieuprawnionej (według prokuratury, instruktor, który posiada zezwolenie na broń, przekazał ją do przechowania w sejfie osobie, która nie ma uprawnień). Za ten czyn grozi do 2 lat więzienia.

"Mężczyzna został zwolniony do domu, ale zastosowano środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego" - uzupełnił rzecznik.

Jak dodał, mężczyzna prawdopodobnie ranił kursanta nieumyślnie. Pytany o stan poszkodowanego, odpowiedział, że przebywa obecnie w szpitalu, a jego stan jest stabilny, niezagrażający życiu.

Zapomniał, że ma naładowany pistolet?

Do wypadku doszło w środę na warszawskiej Woli.

"W godzinach wieczornych w hali OSiR przy ul. Redutowej organizowane były zajęcia przeprowadzane niezgodne z regulaminem. Organizowała je osoba prywatna, która wynajęła jedną z salek na zajęcia krav magi. Nie były to zajęcia organizowane przez OSiR czy Urząd Dzielnicy Wola” - mówiła Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka Urzędu Dzielnicy Wola.

Według wstępnych ustaleń prokuratury, zajęcia krav magi przebiegały normalnie. Pod koniec, instruktor miał zaproponować demonstrację jeszcze jednego ćwiczenia. "Poprosił jednego z uczestników zajęć, którego znał też prywatnie, by zaatakował go atrapą niebezpiecznego narzędzia. Atak odparł pistoletem" - relacjonował prok. Nowak. "Prawdopodobnie zapomniał, że broń jest naładowana" - wyjaśnił. Dodał także, że mężczyzna często używał na zajęciach pistoletu typu SIG Sauer P250, ale zwykle wyjmował z niego magazynek.

Jak zapewniła rzeczniczka urzędu dzielnicy, na miejsce niezwłocznie wezwane zostało pogotowie.

Zajęcia poza kontrolą

Małgorzata Beuth-Lutyk pytana, dlaczego na teren OSiR-u wpuszczane były osoby z bronią, odpowiedziała, że pracownicy ochrony nie są w stanie weryfikować, co jest wnoszone na zajęcia.

"Nie mogą przeszukiwać uczestników, nie ma też bramek do wykrywania metali" – powiedziała. Jak dodała, wszystkie osoby, które uczestniczyły w spotkaniu, były pełnoletnie.

CZYTAJ TEŻ NA KONTAKCIE24

ap, ak//tka,aw