Strażnicy zajrzeli do pieców. Dużo zgłoszeń, mało kar

Warszawa

UM WarszawaMobilne laboratoria dla strażników

W ostatnich dniach, kiedy smog wisiał nad stolicą, mieszkańcy setki raz dzwonili do straży miejskiej z prośbą o kontrolę pieców. Gęsty dym wydobywający się z kominów rodził podejrzenia, że sąsiedzi palą tym, czym nie powinni.

To, co wydostaje się z kominów może być bardzo niebezpieczne. Ogrzewanie domów nieodpowiednim paliwem, węglem najgorszej jakości czy śmieciami przyczynia się do powstania smogu. Dlatego w ciągu ostatnich kilku dni nasiliły się kontrole strażników miejskich.

- W czasie alertu smogowego, czyli przez cztery dni, przeprowadziliśmy 450 kontroli. W 20 przypadkach na właścicieli mieszkań zostały nałożone kary - mówi nam Monika Niżniak, rzeczniczka straży miejskiej i dodaje, że ukarano zarówno osoby mieszkające w centrum, jak i na obrzeżach.

Najwięcej mandatów wystawiono na Targówku (4) i Białołęce (3). W Wawrze, na Mokotowie i we Włochach nałożono po jednej karze. - W trakcie kontroli tych miejsc ujawniono spalanie m.in. fragmentów mebli, odpadów poremontowych czy elementów gumowych. W pozostałych przypadkach strażnicy skierowali wnioski do sądu o ukaranie oraz zastosowali środki oddziaływania wychowawczego - doprecyzowała Niźniak.

Za palenie śmieci grozi 500 zł mandatu, ale na tym może się nie skończyć. – Możemy wystąpić na drogę administracyjną. Niestety dłuższą i bardziej uciążliwą w udowadnianiu. Wtedy kara może się skończyć nawet milionem złotych – przestrzegał niedawno wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski.

Aby kontrole strażników były skuteczne, miasto wyposażyło ich w specjalne narzędzia. Mobilne laboratoria, nazywane "smogowozami" dysponują sprzętem, który pozwala funkcjonariuszom sprawdzić bez wchodzenia na posesję, czym pali się w piecu. Podjeżdżają pod dom, wysuwają przez szybę specjalną rurkę i po kilku minutach mają wynik.

"Smogowozy" sprawdzają, czym palą warszawiacy:

"Smogowozy" w stolicy
TVN24

kz/b