Jest sojowe latte i trycholog. Ale czy w Miasteczku Wilanów kupisz książkę?

Warszawa

Dawid Krysztofiński / tvnwarszawa.plSonda w miasteczku

Zjemy tam pastę z rukolą i łososiem, sprawdzimy włosy u trychologa i założymy lokatę bankową, ale książkę w Miasteczku Wilanów kupić już nie tak łatwo. Na osiedlu nie ma nawet jednej księgarni z prawdziwego zdarzenia. Jednak mieszkańcom, z którymi rozmawialiśmy, raczej to nie przeszkadza. Książki zamawiają w internecie, przywożą z centrów handlowych, lub pożyczają je od znajomych.

Kto dobrze poszuka, ten znajdzie. Kilka półek z książkami stoi np. w jednym z lokali z bogatym menu śniadaniowo-lunchowym. Trudno jednak powiedzieć, by akurat w pozycjach literackich można tam było przebierać.

Na osiedlu działa też jedna księgarnia dla dzieci. Jeśli jednak ktoś jednak chce sięgnąć po klasykę lub po książkowe nowości, skazany jest na internet, bądź wyprawę do Empiku. Choć może "skazany" nie jest właściwym słowem, bo mieszkańcy Miasteczka bez księgarni zdają się sobie radzić znakomicie.

- Nawet gdyby była, to nie wiem, czy ktoś by tam chodził. Myślę, że ceny byłyby wysokie - ocenia jedna z mieszkanek i informuje, że sama woli szukać książek w sieci. Ktoś inny zdradza, że dawno przestawił się na e-booki. Wiele osób przywozi po prostu książki z innych dzielnic i nie jest to dla nich uciążliwe, bo i tak załatwiają tam dużo spraw.

Na brak księgarni narzekają jedynie starsi mieszkańcy. Byliby zadowoleni, gdyby w Miasteczku powstała choć jedna. A deklaracjom młodych ludzi trochę nie dowierzają: - Nie czytają książek. Skupili się na zarabianiu pieniędzy - oceniają.

Katarzyna Śmierciak k.smierciak@tvn.pl