Był ciężko chory, zabili go dłutem. Akt oskarżenia wobec trzech mężczyzn

Warszawa

kspPodejrzani o brutalne morderstwo zostali zatrzymani

Po rocznym śledztwie prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie makabrycznego morderstwa w Nowym Dworze Mazowieckim. Na ławie oskarżonych zasiądzie trzech mężczyzn.

40-latek chorował na nowotwór. Kilka dni przed zabójstwem zmarła mu matka. Sprawcy dotkliwie go pobili, zadali też rany dłutem (w pierwszych relacjach była mowa o śrubokręcie). I to one okazały się śmiertelne.

Do zdarzenia doszło 3 grudnia 2015, śledztwo trwało ponad rok. Było trudne, bo sprawcy byli "dobrze przygotowani", działali w rękawiczkach i kominiarkach. Śladów niemal nie pozostawili.

"Użyli narzędzia w postaci dłuta"

Wreszcie, w tym tygodniu, do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Patrykowi K., Przemysławowi G. oraz Kamilowi Ł.

Śledczy zarzucają im "popełnienie zbrodni zabójstwa dokonanej w związku z rozbojem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, bowiem oskarżeni kierowali się chęcią zysku".

Ich ofiarą padł mężczyzna, ich znajomy, który - po śmierci matki - mieszkał sam. "Oskarżeni działali wyjątkowo brutalnie, bowiem do zabójstwa użyli narzędzia w postaci dłuta, którym zadawali ciosy pokrzywdzonemu" - informuje prokuratura.

I dodaje, że dwóch z oskarżonych "dopuściło się przestępstwa w warunkach recydywy". Chodzi o Przemysława G., który siedział za gwałt i Kamil Ł. mającego na koncie wyrok za atak na policjanta.

Sprawcom zabójstwa grozi kara dożywocia.

Zarzuty usłyszała również Agnieszka G., która pomagała jednemu z oskarżonych, zacierać ślady przestępstwa.

Przełomem ekspertyza DNA

Przełom w śledztwie nastąpił w październiku 2016 roku, kiedy prokuratura dostała od biegłych wynik ekspertyzy genetycznej. Ta potwierdziła, że na rzeczy pochodzącej z domu zabitego, ale znalezionej poza jego domem, był ślad z kodem DNA jednego z podejrzanych mężczyzn.

Po kilku dniach policja zatrzymała pierwszego z podejrzanych - 24-letniego Patryka K. Mężczyzna potwierdził, że był w mieszkaniu zamordowanego 40-latka, ale do zabójstwa się nie przyznawał. Miał tylko sprawdzić, czy w domu jest coś wartościowego.

Kilka godzin później do sali przesłuchań trafili: 36-letni Przemysław G. oraz 33-letni Kamil Ł.

kz/pm/b