Bójka przy Hali Mirowskiej. "Odgryzł ucho, później wyrzucił"

Warszawa

Waldemar K.Bójka przy Hali Mirowskiej

Krzyki, wyzwiska, kopniaki, a później ciosy pięściami - taka scena rozegrała się kilka dni temu na bazarze przy Hali Mirowskiej. Zarejestrował ją jeden z klientów targowiska. Podczas bójki jeden z jej uczestników prawdopodobnie stracił kawałek ucha.

Według autora nagrania, do bójki doszło 20 października, w godzinach popołudniowych. W starciu uczestniczyło z jednej strony dwóch mężczyzn i kobieta, z drugiej - wysoki mężczyzna w czarnym płaszczu.

"Fajne ucho"

- Pomiędzy halami Mirowską a Gwardii usłyszałem krzyki i pyskówkę. Ta trójka wyzywała tamtego mężczyznę, mówili, że jest żebrakiem. On im odpowiadał. Zwyzywał też kobietę, krzyczał, że są złodziejami – relacjonuje pan Waldemar, autor nagrania.

Według niego cała trójka ma problemy z narkotykami. O czwartym mężczyźnie słyszał z kolei, że leczył się psychiatrycznie. W internecie film pojawił się pod nazwami "Patologia na warszawskim bazarze. "Wampir" odgryzł ucho dresiarzowi" oraz "Bójka narkomanów (złodziei)".

Pyskówka szybko przerodziła się w bójkę. – Mężczyzna, który był sam, plunął w twarz kobiecie. A jej koledzy ruszyli na niego – mówi pan Waldemar. Przewrócili przeciwnika na ziemię i skopali go. Po chwili odeszli, ale na tym incydent się nie zakończył. Mężczyzna złapał kobietę za głowę i uderzył. Jej koledzy ponownie ruszyli z odsieczą.

- Jednemu z nich odgryzł ucho, później o tym mówił i wyrzucił je przez mur. Dopiero sprzedawca ze stoiska z jajkami rozdzielił uczestników bójki – zaznacza świadek.

Na nagraniu rzeczywiście słychać krzyk uczestnika bójki "ała, moje ucho!", potem widać, jak mężczyzna w płaszczu wyjmuje coś z ust i kwituje tekstem "ładne ucho, fajne ucho". Zapytamy przez jedną z kobiet, czy odgryzł ucho, przytakuje.

Szuka ich policja

W końcu cała czwórka się rozeszła. Sprawą zajęła się policja. - Znamy treść tego nagrania. Żadna z osób, które na nim są, nie zgłosiła się do nas. Będziemy analizować całe zdarzenie, chcemy przesłuchać świadków, jak również osoby biorące w nim udział. Po zakończonych czynnościach podejmiemy decyzję, co do klasyfikacji prawnej czynu i zarzutów - mówi Robert Szumiata ze śródmiejskiej policji.

I dodaje, że funkcjonariusze zajęli się już sprawą. We wtorek poszli na miejsce: sprawdzili czy jest monitoring i pytali o osoby z nagrania. Policjant nie chce na razie zdradzać, co zostało ustalone.

Straszą handlujących?

Tymczasem z naszych informacji wynika, że to nie pierwszy taki przypadek w tym miejscu. Ale policja nie ma informacji, żeby te osoby zastraszały kupców czy klientów. - Jeżeli tak jest, to każda z nękanych osób może się do nas zgłosić, a my zajmiemy się sprawą - zaznacza Szumiata.

Problemem nie jest też namierzenie uczestników zajścia. Jeden z naszych dziennikarzy spotkał ich na miejscu, gdy robił zakupy. - Kręcili się koło stoiska z automatami do gier - mówi.

- Ta trójka jest rzeczywiście znana na targowisku. To nie jest przyjemne, jak tam się znajdują, ale kupcy raczej się ich nie boją – przekonuje z kolei autora nagrania.

Co innego można usłyszeć wśród samych zainteresowanych. - Zrobiło się nerwowo. Boimy się głośniej odezwać, bo nigdy nie wiadomo, co takim strzeli do głowy - mówi jedna ze sprzedawczyń.

ran/r/b