Informacje
  • W Australii odstrzelą tysiące wielbłądów.
    Są zagrożeniem, bo desperacko szukają wody

    08-01-2020 11:06 W prowincji zamieszkanej przez Aborygenów
    Żołnierze zaangażowali się w pomoc skrzywdzonym zwierzętom Foto: NeilsPhotography/flickr.com (CC BY 2.0) | Video: Facebook.com/australianarmy

    Dzikie zwierzęta, w tym wielbłądy, w poszukiwaniu wody wkraczają na tereny zamieszkałe przez ludzi, zagrażając ich egzystencji - twierdzą władze regionu, w którym żyją rdzenni Australijczycy. Od środy ma rozpocząć się odstrzał zwierząt. Może ich zginąć nawet 10 tysięcy. Australijczycy twierdzą, że regulacja populacji jest konieczna.

    Od środy w południowo-środkowej Australii ma zacząć się ostrzał wielbłądów. Decyzja dotyczy obszaru Anangu Pitjantjatjara Yankunytjatjara, zamieszkiwanego przez Aborygenów. Według władz regionu, "bardzo duże stada wielbłądów i innych zdziczałych zwierząt" wkraczają do ludzkich osad i wyczerpują zapasy wody, powodując straty materialne. Przy obecnie panującej suszy zagraża to egzystencji Aborygenów. Regulacja populacji zwierząt może objąć nawet 10 tysięcy osobników.

    W całym kraju od wielu tygodni utrzymuje się bardzo wysoka temperatura. W jej wyniku wschodnie i południowe stany zmagają się z potężnymi pożarami. Szacuje się, że szalejąca pożoga mogła zabić około pół miliarda zwierząt.

    >>> CZYTAJ WIĘCEJ O POŻARACH W AUSTRALII

    Polowanie na wodę

    Według Marity Baker, przedstawicielki władz regionu Anangu Pitjantjatjara Yankunytjatjara, zwierzęta wręcz polują na wodę.

    - Znaleźliśmy się w cuchnących dymem, gorących i niewygodnych warunkach. Nie jest dobrze, ponieważ wielbłądy taranują ogrodzenia i wchodzą do domów, żeby w jakikolwiek sposób dostać się do wody - powiedziała.

    Region APY nie jest gęsto zaludniony, mieszka w nim około 2,3 tysiąca osób.

    Uważa się, że w Australii żyje ponad milion wielbłądów, a ich liczba szybko rośnie.

    >>> ZOBACZ: POPARZONE KANGURY, KOALE, WOMBATY

    >>> ZOBACZ: ROWERZYŚCI SPOTKALI SPRAGNIONEGO KOALĘ

    Pożary nie są niczym nowym w Australii, jednak w ostatnich latach stają się coraz intensywniejsze i niszczycielskie. Problem pogłębia się przez zmiany klimatyczne. Kraj zmaga się z najwyższym wskaźnikiem utraty gatunków fauny.

    >>> OBEJRZYJ SKALĘ ZNISZCZEŃ W AUSTRALII

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • Rzeź wielblądów prowadzona z helikopterów
    Tego nie da się słuchać.Wielbłądy zabija się nie tylko z powodu braku wody. Tamtejsze media podały,że wielbłądy emitują jedną tonę dwutlenku węgla rocznie.Milion wielbłądów to odpowiednik posiadania 400 tysięcy samochodów na drogach.Ograniczenie populacji wielbłądów jest kluczem do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych.A ja myślałem,że likwidacja kopciuchów i rezygnacja z węgla jest tym kluczem.Wystarczy wybić wszystkie zwierzęta na Ziemi i po sprawie.W zatrważającym tempie przybywa nam idiotów na tej planecie,jak grzybów po deszczu.Najgorsze jest to,że informując opinię publiczną myślą,że mają przed sobą jeszcze głupszych od siebie.Tu się mylą.Nadszedł chyba już czas aby ta stara zmurszała nasza cywilizacja ustąpiła miejsca nowej.
    ~Lech /2020-01-09 00:40
  • Australia to chyba stan umysłu
    nie rozumiem australijskiego rządu. Pali się ponad miesiąc, za chwilę spali się połowa lub więcej kraju, ludzie na całym świecie organizują zbiórki (na co?), bezpowrotnie ginie flora i fauna. Jeżeli nie potrafią ugasić samodzielnie dlaczego nie wynajmą ludzi do pomocy? Afrykańskich kacyków stać na zatrudnianie najemników, kraje naftowe budują się dzięki imigrantom. Australia nie zalicza się do krajów biednych, bez problemu znalazłaby nawet w nie tak odległej Azji płd-wsch chętnych do okopywania ognisk pożarów, wyłapywania i pojenia zwierząt i innych pomocniczych prac. W nadzwyczajnych sytuacjach sięga się po nadzwyczajne środki, Australijczycy najwyraźniej wolą spłonąć z godnością niż uszczknąć cokolwiek z narodowego dobrobytu.
    ~zdziwienie /2020-01-08 21:09
  • Australia,to ostrzeżenie dla wszystkich polityków sprawujących władzę na świecie
    Pozbyli się lasów,zwierząt owadów,roślin,brakuje wody,duszący smog...Teraz wybijają resztę zwierząt,które zostały przy życiu tylko dlatego,że chcą pić. - Skutek błędnej nieodpowiedzialnej polityki człowieka sprawującego władzę na tym kontynencie.Jak można inaczej nazwać człowieka,który w grudniu nie chce wrócić z wakacji na Hawajach,mimo tragedii płonącego kraju,a w styczniu 2020 r. w obliczu dramatu wygłasza orędzie noworoczne przekonując,że Australia jest najlepszym miejscem do życia.
    ~Lech /2020-01-08 19:12
  • Woda
    I skąd my to znamy u nas dziki też chyba szły do wody ...
    ~jan /2020-01-08 18:27
  • walka z klimatem i pozar
    czy nie lepiej wykopac na pustkowiu gleboki dol I zalac woda mowa o malym jeziorku przeciez maja ciezki sprzt moze I to potrwalo ale uratowalo by zycie zwierzat nie tylko wielbladow ale inych zwierzat szukajacych wody,tylko jedno ale to sa z pokolenia Anglicy ktorzy sa winni wybicia lisow tygrysow I innych zwierzat dla fanu a teraz reszte wybic I po klopocie to ludzka mentalnosc
    ~lester /2020-01-08 18:18

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Afrykański żar zostanie w Polsce także przez najbliższe dni....

Wojciech Raczyński

alt

Polska znajduje się pod wpływem klina wysokiego ciśnienia związanego z wyżem Wal...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Jet stream, czyli prąd strumieniowy, oddzieli na długo Polskę od napływu ciepła....