Sierżant Edo Gelbard pełni funkcję, którą na polski można przetłumaczyć jako "przechwytywacz". Jest jedną z osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie baterii należącej do tarczy antyrakietowej Iron Dome, czyli Żelaznej Kopuły. - Jako naród, jesteśmy dumni z tego systemu. Ja sam, osobiście, jestem z niego dumny. Zabiegałem o przydział do tej służby już na półtora roku przed tym, zanim praca tutaj była w ogóle możliwa - mówi Galberd.
Zespół stresu bojowego
Szacuje się, że w niektórych miastach przy południowej granicy kraju, z powodu zagrożenia palestyńskimi rakietami nawet 90 proc. młodzieży cierpi na zespół stresu bojowego. Jest to efekt np. bycia budzonym w nocy, żeby biec do schronu. Gdy rozlega się tzw. "czerwony alarm", jest na to 15 sekund.- Mamy populację, która w wyniku tego zagrożenia żyła w ciągłym strachu i paranoi. Dlatego taki system, który pozwala na ochronę ludności, jest dla nas niezbędny - wyjaśnia Gelbard.
Tarcza sama wie, co likwidować
Takim systemem jest właśnie Iron Dome - tarcza antyrakietowa przeznaczona do obrony przed rakietami krótkiego i średniego zasięgu. Likwiduje 85 proc. rakiet, które skierowane są w cele cywilne. W marcu, podczas ostatniej eskalacji ataków, ta skuteczność zadziwiła świat.
Jak mówi TVN24 wysoki rangą przedstawiciel producenta, który musi zachować anonimowość, zmiany wśród cywilów widać gołym okiem. - Wcześniej głównym zmartwieniem obywateli podczas ostrzału było jak najszybsze dotarcie do schronu. Teraz, gdy rozlega się alarm, wiele osób sięga po swoje kamery, spokojnie wychodzi przed dom i nagrywa, jak nasza tarcza przechwytuje rakiety - komentuje.
W przypadku wykrycia wrogich rakiet, radary przekazują informację do centrum dowodzenia, a z niej pada komenda zestrzelenia wrogich pocisków. System sam analizuje możliwy tor ich lotu - zestrzeliwuje tylko te, które mają szanse spaść na tereny zamieszkałe przez cywilów. System jest tak skuteczny, że włodarze miast na południu spierają się między sobą i z rządem, że to właśnie u nich powinny stać. Dopóki nie będzie ich więcej, ratunkiem jest fakt, że baterie są mobilne i można je ustawić tam, gdzie są potrzebne.
Klucz do bezpieczeństwa
Sama bateria jest obsługiwana z odległego centrum dowodzenia - na miejscu są głównie technicy, strażnicy i dowódca mobilnej jednostki. W większości młodzi ludzie, którzy nie rozstają się z bronią, a gdy pozwalają na to obowiązki, telefonem, w którym sprawdzają, co słychać na Facebooku. Dla nich służba tutaj to gigantyczny zaszczyt.
Sierżant Gelbard liczy na wdrożenie systemy obronnego. - Niech Bóg broni Izrael przed takimi atakami. Ale jeśli następują, to ja chcę być tym, który dzięki procedurom i odpowiednim działaniom, będzie miał udział w uratowaniu życia cywilów. Pytany o uczucie podczas zapobieżenia atakowi szczerze mówi, że może wtedy "krzyczeć, tańczyć i śpiewać z radości".
Źródło: tvn24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24