Od trzech tygodni francuskie media rozpisują się szeroko na temat tzw. afery Bettencourt, od nazwiska najbogatszej Francuzki, córki założyciela koncernu kosmetycznego L'Oreal. Najnowszy wątek sprawy dotyczy posądzenia prominentnych polityków prawicy: obecnego szefa resortu pracy oraz samego prezydenta Francji o korupcyjne powiązania z miliarderką. Sami oskarżeni stanowczo dementują zarzuty.
"Kłamliwe oskarżenia"
W środę po południu minister Woerth poinformował, że zdecydował się walczyć przeciw tym - jak powiedział - "kłamliwym oskarżeniom" na drodze sądowej.
W najbliższym czasie pozew przeciw Thibout ma trafić do sądu w podparyskim Nanterre.
Notes księgowej
Wcześniej w środę prokuratura w Nanterre poinformowała, że wszczęła wstępne dochodzenie w sprawie wysunięcia oskarżeń wobec prezydenta Sarkozy'ego i ministra Woertha. Organy śledcze przesłuchały już w tej sprawie Claire Thibout, a według dziennika "Le Monde", policja odnalazła notes byłej księgowej, w którym zapisywała ona wszystkie wydatki swoich pracodawców wraz z ich przeznaczeniem.
Notes może być kluczowym dowodem rzeczowym w tej sprawie. Księgowa twierdzi bowiem, że na polecenie swojej szefowej sama pobrała z jej konta bankowego 50 tysięcy euro, które miały następnie, według Thibout, zasilić kampanię wyborczą Sarkozy'ego w 2007 roku. W sumie, jak utrzymuje była księgowa, Liliane Bettencourt miała wesprzeć Sarkozy'ego trzykrotnie większą kwotą, czyli 150 tys. euro.
Prasa: są dowody
"Le Monde" podał, że policja znalazła już dowody na to, że w marcu 2007 roku - w trakcie prezydenckiej kampanii wyborczej - Thibout rzeczywiście pobrała z konta swojej szefowej 50 tys. euro. Organy śledcze nie potwierdziły jeszcze tej wiadomości.
Prezydent Sarkozy określił zarzuty Claire Thibout, jako "kalumnie bez żadnego związku z rzeczywistością, których jedynym celem jest obrzucenie błotem". Stanowczo wszystkim zarzutom zaprzecza też minister Woerth. Powiedział on we wtorek, że jest "oburzony" tymi oskarżeniami i podkreślił, że "nigdy jako polityk nie otrzymał nielegalnie nawet jednego euro". W opinii Woertha, cała afera jest "intrygą" jego przeciwników politycznych, którzy chcą mu udaremnić przeprowadzenie kontrowersyjnej reformy emerytalnej.
Źródło: PAP, lex.pl