Strzały pod Empire State Building - skutek zwolnienia z pracy i kłótni

Aktualizacja:
Rejon strzelaniny - widok ze śmigłowcaReuters

Sprawca strzelaniny pod Empire State Building to były pracownik korporacji Hazan Imports. W czwartek został zwolniony - powiedział na specjalnej konferencji szef policji Nowego Jorku, Raymon Kelly. Napastnik zastrzelił jedną osobę, a kilka ranił. Sam zginął od kul policji, która mogła też przypadkowo ranić przechodniów.

Napastnik został zidentyfikowany jako 53-letni Jeffrey Johnson. Jego jedną śmiertelną ofiarą jest osoba, która policja określa jako jego byłego współpracownika. Dwaj mężczyźni mieli się pokłócić na chodniku przed wieżowcem.

Napastnik miał w pewnym momencie wyciągnąć pistolet i "strzelać na oślep" na zatłoczonej ulicy. Obecni w pobliżu policjanci chwilę później otworzyli do niego ogień i zabili na miejscu. Szef policji przyznał, że część osób poszkodowanych w strzelaninie mogła odnieść rany od pocisków policjantów.

Jak powieidzał burmistrz Nowego Jorku, Michael Bloomberg, Johnson nie ma żadnej przeszłości kryminalnej. - Niewiele o nim wiemy - przyznał.

Panika na ulicach

Świadkowie cytowani przez media mówią o wybuchu masowej paniki przed wyjściem z budynku i ucieczce tłumów ludzi. Do strzelaniny doszło pod koniec porannych godzin szczytu, kilkanaście minut po dziewiątej czasu lokalnego.

- Usłyszeliśmy masę głośnych strzałów i spojrzeliśmy w kierunku z którego było je słychać. Widziałam trzy osoby padające na chodnik. Natychmiast wybuchła panika - powiedziała nowojorskiej stronie informacyjnej businessinsider.com Anika Basu, która w momencie zajścia przejeżdżała przed Empire State Building autobusem.

Okolice skrzyżowania Piątej Alei i 34 Ulicy błyskawicznie wypełniły się policją oraz innymi służbami. Rejon strzelaniny został otoczony kordonem.

Autor: mk//gak / Źródło: businessinsider.com, Reuters

Źródło zdjęcia głównego: Reuters