Romney pokazał zeznanie podatkowe. Za oceanem wrze


Mitt Romney opublikował w internecie swoje zeznanie podatkowe za 2011 rok. Z dokumentów kontrkandydata Baracka Obamy wynika, że zapłacił więcej podatków niż musiał, aby móc się pochwalić płaceniem wyższej stawki podatkowej. Za ten krok już znalazł się pod ostrzałem krytycznych mediów.

Romney jest najbogatszym politykiem w historii, który zdobył nominację do ubiegania się o stanowisko prezydenta USA. Jego przeciwnicy często wykorzystują to, aby pokazać jego rzekome oderwanie od rzeczywistości. Romney'owi zarzuca się między innymi, że jako milioner płaci niesprawiedliwie niskie podatki w porównaniu do o wiele biedniejszych Amerykanów.

Wielkie dochody, niskie podatki

Przeciwnicy republikanina naciskali więc na jego sztab wyborczy, aby ujawnić dokładne zeznanie podatkowe za 2011 rok jeszcze przed wyborami. Romney długo z tym zwlekał, narażając się na kolejne ataki o ukrywanie swojej sytuacji finansowej. W piątek wieczorem ostatecznie postanowiono rozwiać wątpliwości i upubliczniono liczące 379 stron zeznanie podatkowe z 2011 roku.

Z dokumentu wynika, że Romney zarobił w ubiegłym roku 13,7 miliona dolarów i zapłacił 1,9 miliona dolarów podatków. Oznacza to, że jego efektywna stawka podatkowa wyniosła 14,1 procenta. Dla porównania Obama zarobił w 2011 roku prawie 800 tysięcy dolarów, od czego zapłacił 162 tysiące dolarów podatków, co oznacza stawkę w wysokości 20,5 procenta.

Niskie podatki Romneya to w znacznej mierze zasługa tego, że cały jego dochód to odsetki od różnych inwestycji i dochód z wykładów oraz tantiemy za książki. Kandydat nie otrzymywał żadnej pensji, które są obłożone wyższymi podatkami. Na dodatek republikanin wraz z żoną przeznaczyli znaczne sumy na cele charytatywne, łącznie cztery miliony dolarów (około 30 procent ich dochodu), które później mogą sobie odpisać od podatku.

"Lekka" manipulacja

Krytycy Romneya wskazują przy tym, że dopuścił się on manipulacji przy okazji datków na cele dobroczynne. Nie odpisał sobie bowiem całej możliwej sumy od podatku, wykorzystując jedynie odpisy za datki w wysokości 2,25 miliona dolarów.

Gdyby odpisał maksymalną sumę, zapłaciłby państwu pół miliona dolarów mniej, a jego stawka podatkowa wyniosłaby wówczas zaledwie 10,5 procenta. Jego przeciwnicy wskazują, że uczynił tak, aby jego zeznanie zgadzało się z wcześniejszymi zapewnieniami, iż płaci 13 procentowe podatki.

W tym kontekście jest przytaczana wypowiedź Romneya z stycznia 2011 roku podczas debaty telewizyjnej. - Płacę wszystkie podatki, których wymaga prawo i ani dolara więcej. Nie wydaje mi się, aby wyborcy chcieli kandydata na prezydenta, który oddaje państwu więcej niż musi - stwierdził republikanin.

Autor: mk//bgr / Źródło: Washington Post, Huffington Post, Reuters

Raporty: