Wyniki uzyskano, bazując na statystykach testów toksykologicznych przeprowadzonych tuż po wypadkach, które zdarzyły się nocą. Naukowcy odkryli, że u większości kierowców, którzy zginęli wykryto obecność narkotyków lub alkoholu. - Ponad połowa śmiertelnie rannych kierowców piła wcześniej alkohol lub zażywała środki odurzające, a około 20 proc. było pod wpływem jednego lub więcej leków - twierdzi Joanne Brady z Uniwersytetu w Kolumbii. Ponadto, 1 na 5 ofiar między 2005 a 2009 miała pozytywny wynik na obecność kilku leków w organizmie.
Pijani mężczyźni najgroźniejsi?
Najczęściej wykrywaną substancją pozostaje alkohol, następne w kolejce są marihuana i amfetamina. Używki wystąpiły u 60 proc. mężczyzn i u 30 proc. kobiet. Testy wykazały też wyraźnie, że obecność zakazanych substancji wykrywano dużo częściej wśród kierowców podróżujących nocą niż w dzień. Co do podziału etnicznego, Afroamerykanie i biali uzyskali te same wyniki, lepiej w testach wypadli Azjaci i Indianie.Eksperci nie są natomiast w stanie wykazać, czy kierowcy zażywający leki przyjmowali je nieprawidłowo, w nadmiernych ilościach i czy, jeśli były to leki na receptę, były im przepisane legalnie.
Badacze mają zamiar kontynuować doświadczenia, by dowiedzieć się, jak bardzo obecność wykrytych w organizmie substancji wpłynęła na spowodowanie wypadku.
- Mamy już część badań na ten temat - mówi Robert Voas z Instytutu Badań i Ewaluacji w Calverton, w stanie Maryland. - W przypadku alkoholu, nawet jego niewielka ilość jest bezpośrednio związana z upośledzeniem zachowania w czasie jazdy. Co do narkotyków, ich wpływ jest mniej jasny - dodaje naukowiec.
Autor: KSu//kdj/k / Źródło: Reuters