Jak ustaliła gazeta, skradzionych zostało ok. 80 tożsamości zmarłych dzieci. Tworzone na ich podstawie paszporty służyły tajnym agentom. Policja nie informowała jednak rodziców zmarłych dzieci o tym procederze.
Przeprowadzone śledztwo ujawniło, że taki mechanizm trwał przez ponad 30 lat. W tym czasie funkcjonariusze śledzili rejestr urodzeń i zgonów i na tej podstawie wyszukiwali pasujących im tożsamości. Jak podaje gazeta, niektórzy z policjantów fałszywymi danymi mogli posługiwać się nawet przez 10 lat.
Londyńska policja po ujawnieniu sprawy twierdzi jednak, że te praktyki nie są już stosowane w służbie. Zapewniono również, że w tej sprawie zostało już wszczęte śledztwo.
"Działali w imię "większego dobra"?
"The Guardian" dotarł do dwóch tajnych funkcjonariuszy, którzy szczegółowo opisali metody, jakimi posługiwali się używając innych tożsamości. Obaj oficerowi pracowali w tajnej jednostce SDS (Special Demonstration Squad), która została rozwiązana w 2008 roku.
- Część mnie myślała: jak ja bym się czuł, gdyby ktoś wziął dane mojego dziecka do czegoś takiego - przyznał cytowany przez dziennik policjant. Inny funkcjonariusz (który przyjął tożsamość dziecka, które zginęło w wypadku) powiedział, że miał świadomość cierpienia rodziców, jednak "działał w imię większego dobra".
Metody podobne do działań Stasi
Jak podaje "Guardian", pozyskiwanie fałszywych tożsamości mogło przestać być praktykowane już w latach 90-tych. Wtedy wszystkie kartoteki zostały wprowadzone w system cyfrowy. Sprawa badana obecnie przez londyńską policję dotyczy jednak przypadku, w którym jeszcze w 2003 roku jeden z tajnych agentów posługiwał się nie swoją tożsamością.
Praktyka kradzieży dziecięcych tożsamości została wprowadzona 40 lat temu, aby uwiarygodnić tajnych agentów tworząc im fałszywą historię. To miało zapobiec ewentualnemu zdemaskowaniu agenta w czasie prowadzonej operacji.
Brytyjski dziennik powołuje się na uzyskany w czasie prowadzonego śledztwa dokument, który ma poświadczać, że w latach 1968-1994 fałszywymi tożsamościami posługiwało się ok. 80 funkcjonariuszy - ta liczba, jak zastrzega jednak gazeta, może być wyższa.
Autor: abs//bgr / Źródło: The Guardian