Zarzuty dotyczą jego roli w aktach powyborczej przemocy, w wyniku których zginęło prawie półtora tysiąca ludzi., a 600 tys. musiało opuścić swe domy. Według prokuratury polityk miał wspierać bojówki swego własnego plemienia Kikuju, walczące o władzę z ludami Luo i Kalendżin.Sam Kenyatta twierdzi, że zarzuty przeciwko niemu są umotywowane politycznie. Kenyatta zastrzegał, że będzie zeznawał w charakterze osoby prywatnej, gdyż czasowo przekazał swe oficjalne obowiązki wiceprezydentowi Williamowi Ruto.
"Decydująca faza"
Pochodząca z Gambii prokurator MTK Fatou Bensouda oświadczyła, że sprawa Kenyatty weszła w "decydującą fazę". Podkreśliła, że świadkowie byli zastraszani i zarzuciła władzom w Nairobi, że nie współpracują w śledztwie. Jak dodała, nie jest w stanie przedstawić wystarczających dowodów, ponieważ co najmniej siedmiu świadków oskarżenia wycofało zeznania.We wtorek prokuratorzy MTK zarzucili rządowi Kenii przetrzymywanie nagrań telefonicznych i raportów bankowych, które pomogłyby udowodnić, że Uhuru Kenyatta opłacał uczestników zamieszek po wyborach w 2007 r.Galeria dla publiczności, oddzielona od sali sądowej dźwiękoszczelną szybą, była szczelnie wypełniona przez zwolenników Kenyatty, w tym deputowanych, którzy przyjechali z Nairobi.Proces kenijskiego prezydenta miał początkowo ruszyć we wrześniu 2013 roku, ale był wielokrotnie przekładany.
Autor: mtom / Źródło: PAP