Informacje na temat stopnia zaangażowania USAF ujawniła rzeczniczka Dowództwa Afryka, któremu formalnie podlegają działania amerykańskiego lotnictwa nad Libią.
Samoloty USA wykonują nad krajem Muammara Kaddafiego misje zwiadowcze, prowadzą walkę elektroniczną i zapewniają powietrzne tankowania, co można uznać za wsparcie sojuszników. Łącznie wykonano 3475 loty od 31 marca. Jednak na dodatek są prowadzone liczne misje bojowe. Od deklarowanego wycofania się USA z ataków na Libię, USAF przeprowadziło 801 lotów uderzeniowych, z których 132 zakończyły się zrzutem bomb lub odpaleniem rakiet.
Spór o definicje
Informacje przekazanie przez wojskowych mogą być poważnym problem dla Obamy i jego administracji. Prezydent od początku kwietnia zapewnia, że udział amerykańskiego wojska w działaniach nad Libią jest bardzo ograniczony i polega jedynie na wspieraniu sojuszników. Działania bojowe mają się ograniczać do okazjonalnego atakowania obrony przeciwlotniczej i uderzeń bezzałogowych Predatorów.
Kwestią otwartą jest interpretacja, czy 801 lotów uderzeniowych i 132 ataków w ciągu trzech miesięcy, czyli więcej niż jeden nalot dziennie, to ograniczone zaangażowanie.
Obama od początku nalotów na Libię prowadzi batalię z kongresem. Członkowie Izby Reprezentantów zarzucają mu, iż prowadzi ją bezprawnie, operacja nie ma znaczenia dla interesów USA i jest zbyt kosztowna. Członkowie Izby Reprezentantów twierdzą, że ataki na Libię są formalnie aktem wojny, czyli prezydent powinien uzyskać na nie zgodę kongresu w ciągu 90 dni. Biały Dom argumentuje, że operacja przeciw Kaddafiemu wojną nie jest, argumentując właśnie ograniczonym zaangażowaniem USAF.
Źródło: Defense News
Źródło zdjęcia głównego: US Navy