Dzieci w szkolnych uniformach, pracownicy biur, miejscy urzędnicy, przejezdni i seniorzy trzymali się za ręce i przez kwadrans wykrzykiwali antyterrorystyczne slogany i napomnienia dla rządu.
Niektórzy mieli przypięte do ubrań transparenty, inni zdjęcia ofiar ataków, które trwały od 26 do 29 listopada. Łańcuch ciągnął się od hotelu Taj Mahal w południowym Bombaju, gdzie napastnicy przetrzymywali zakładników i odpierali atak komandosów przez 60 godzin, aż do północnych przedmieść.
Horror w Bombaju
Atak był zabójczo precyzyjny. 26 listopada, w środowy wieczór, tuż przed godz. 19 czasu polskiego terroryści uderzyli w kilku miejscach, a Bombaj ogarnął chaos. Wydawało się, że napastnicy są wszędzie – na ulicach eksplodowały bomby, padały strzały, a media donosiły o uzbrojonych mężczyznach opanowujących kolejne punkty w mieście oraz o ofiarach. Z każdą godziną o coraz większej liczbie zabitych i rannych. CZYTAJ RAPORT Z KRWAWEGO ZAMACHU W BOMBAJU
Źródło: PAP, APTN