Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji poinformowała, że według wstępnych ustaleń zamachy w metrze w Moskwie przeprowadziły dwie kobiety działające jako zamachowcy-samobójcy - podała agencja ITAR-TASS.
Według Piotra Niemczyka, kobiety odgrywają poważną rolę w zamachach przygotowywanych przez Czeczeńców (np. w Biesłanie). Dlatego - jego zdaniem - za zamachami w Moskwie najprawdopodobniej stoją separatyści czeczeńscy. – Kobiety to ich wizytówka - dodał Niemczyk.
Mówi Krzysztof Kubiak, ekspert ds. bezpieczeństwa (TVN24)
Podobnego zdania jest Krzysztof Kubiak. - Jeżeli potwierdzą się informacje o zamachu samobójczym, wskazywałoby to na radykałów islamskich.
Ekspert przypomniał, że Rosja jest stroną niezakończonego nadal konfliktu m.in. w Dagestanie, Czeczeni i Inguszetii, a druga strona już wcześniej stosowała terroryzm.
Za zamachem mogą stać fundamentaliści islamscy
Wicedyrektor Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie, prof. Andrzej Gil uważa, że niektóre komentarze wskazują, iż zamachów mogły dokonać grupy powiązane ze "strukturami siłowymi" w Rosji. Jak dodał, w Rosji w ciągu kilkunastu ostatnich lat zdarzały się zamachy - głównie w domach mieszkalnych - o które oskarżano siły wewnętrzne, pochodzące przede wszystkim ze służb specjalnych.
- Jeżeli to jest jakaś inna grupa, która wyraża inne interesy, a niektórzy komentatorzy twierdzą, że pochodzi to ze struktur siłowych - raczej bym w to wątpił, ale jest taki głos - to by świadczyło o tym, że ta władza się po prostu sypie, że ona nie ma możliwości kontrolowania samej siebie - powiedział.
Zdaniem Gila sposób działania zamachowców w Moskwie przypomina zamachy w Londynie i w Hiszpanii. - Tak na pierwszy rzut oka, kilka godzin po tej tragedii, to ona przypomina te wszystkie zamachy, które były realizowane przez siły wywodzące się generalnie rzecz biorąc z fundamentalizmu islamskiego - dodał.
"Zamachy świadczą o słabości władzy"
W opinii wicedyrektora Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie, prof. Andrzeja Gila, zamachy w metrze w stolicy Rosji świadczą o słabości władzy. Jego zdaniem, tragedia ta pokazuje, że "mimo deklarowanej buty i siły", skierowania wielu sił militarnych i policyjnych do walki z terroryzmem, Rosji nie udało się zapobiec zamachom w stolicy.
Jak zaznaczył, "symboliczne" jest miejsce zamachów: jeden z nich miał miejsce na stacji Łubianka, niedaleko siedziby byłego KGB. - Jeśli to jest trop kaukaski czy czeczeński, to świadczy o nieskuteczności działań władzy skierowanych wobec Czeczenii. Ani reżim Ramzana Kadyrowa, ani te wielkie siły, które Rosja tam zgromadziła, nie były w stanie przestrzec czy zapobiec temu zamachowi w stolicy państwa - stwierdził Gil.
Według niego, jeśli za zamachem stoją terroryści z Czeczenii, to Rosja "wpadła w pułapkę, którą sama stworzyła" podejmując rozwiązania siłowe, a nie polityczne, w tamtym regionie. Jak dodał, siły czeczeńskie zostały zniszczone, a ustanowiono przychylny Rosji reżim, bardzo opresyjny wobec własnych obywateli. - Rosja wpadła w pułapkę tych rozwiązań militarnych, terrorystycznych, które sama zastosowała na wysoką skalę na Kaukazie - powiedział.
"Kobiety-terrorystki groźniejsze od mężczyzn"
O sile kobiet-terrorystek przekonywał na antenie TVN24 Jerzy Dziewulski, były szef grupy antyterrorystycznej. Po pierwsze - są mniej charakterystyczne jako ewentualne sprawczynie zamachu - kojarzą się z gwarancją bezpieczeństwa. Po drugie - uważa Dziewulski - kobiety to najgroźniejszy element organizacji terrorystycznej. - Są perfekcyjne, jeżeli chodzi o wykonywanie zadań. Kobieta, która zaplanuje taki zamach albo jest jego wykonawcą, stuprocentowo go wykona - stwierdził Dziewulski. - Mężczyzna-terrorysta potrafi się wycofać, zmienić sposób postępowania – kobieta nigdy - dodał.
Dziewulski wskazał też na efekt polityczny tego zamachu. - Starali się rzucić Rosję na kolana, dwa zamachy i to gdzie – pod nosem FSB. (...) Dobraliśmy się w wam do tyłka, siedzieliście na tej bombie - sugerował sposób myślenia sprawców zamachu były szef grupy antyterrorystycznej. Podkreślił też, że stacja Łubianka (jedno z miejsc, gdzie doszło do zamachu) to centrum Moskwy, a zarazem centrum komunikacyjne.
Metro stoi, telefony milczą
W Moskwie ewakuowano już całe metro. Krzysztof Kubiak stwierdził, że - według jego informacji - w całej Moskwie nie działają telefony komórkowe, bo mogą służyć do detonacji ładunku.
Przypomniał, że zamachy w Madrycie dowiodły, iż telefon komórkowy może być wykorzystany jako zapalnik ładunku wybuchowego. - Telefonia komórkowa może służyć też zamachowcom do utrzymywania łączności ze sobą - dodał.
Krzysztof Kubiak stwierdził, że w tego typu zamachach samobójczych zazwyczaj stosowane są ładunki wybuchowe wypełnione kartaczem – czyli czynnikiem zwiększającym siłę rażenia. Może to być np. pokruszone szkło, złom metalowy, gwoździe lub odłamki plastiku. - Bo sprawcy są zainteresowani jak największymi startami ludziach - wyjaśnił ekspert. Dodał, że dodatkowo w zamkniętej przestrzeni (wagon, tunel metra) istnieje ryzyko paniki i dodatkowych strat w ludziach w wyniku zdeptania czy uduszenia.
Reszta siatki może być jeszcze w Moskwie
Według Kubiaka, akcja w moskiewskim metrze mogła być planowana "od miesięcy albo i dłużej". Zamachowcy samobójcy to tylko zespół uderzeniowy, ale część tej siatki być może jeszcze w Moskwie pozostaje - podkreślił ekspert.
- Teraz prowadzone są poszukiwania wywiadowcze zakrojone na olbrzymią skalę - przypuszcza ekspert. Prawdopodobnie sztaby ekspercki i śledczy przeglądają meldunki, które spływały wcześniej, a mogły grozić zamachem - dodał. Jego zdaniem, szybkie ustalenie sprawców jest kwestią ambicjonalną dla rosyjskich służb. Może im pomóc analiza wsteczna zapisów z kamer monitoringu.
Zabezpieczenie przed zamachem niemożliwe
W ocenie Kubiaka, stuprocentowo pewne zabezpieczenie obiektu takiego jak metro przed zamachem terrorystycznym jest praktycznie niemożliwe.
Tego samego zdania jest Piotr Niemczyk. - Łatwiej upilnować samolot, w metrze jest to niemożliwe, trzeba by skanować wszystkich, byłaby niekończąca się kolejka - mówił w TVN24.
Jego zdaniem, bardziej prawdopodobną wersją jest odpalenie ładunku w metrze przez samobójcę za pomocą zapalnika czasowego, co w takich warunkach jest bardziej pewne niż za pomocą telefonu komórkowego.Według najnowszych danych Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych w zamachu na stacji Łubianka zginęły 23 osoby, rannych jest 18. W drugim wybuchu, na stacji Park Kultury, zginęło 12 osób, rannych zostało siedem.
Linia metra Sokolniczeskaja, na której doszło do zamachów, łączy rejon mieszkalny będący "sypialnią" Moskwy i rejon przemysłowy. Codziennie korzysta z niej do miliona pasażerów.
Źródło: TVN24, PAP