- Nie dążymy do oddzielenia Tajwanu (od Chin - red.), ale los Tajwanu zależy od ponad 20 milionów ludzi - powiedział duchowy przywódca Tybetańczyków. - Korzystacie z demokracji i to musicie zachować. Ja osobiście jestem całkowicie oddany promocji demokracji - podsumował wypowiedź, która nie mogła spodobać się Pekinowi.
Dalajlama przewodniczył modlitwom we wsi Hsiao Lin, gdzie mieszkańcy zginęli pod lawiną błota i skał, jaka zeszła na ich domy.
Zaskakująca zgoda
Dalajlama został zaproszony na Tajwan przez przedstawicieli gmin, które ucierpiały w wyniku uderzenia tajfunu. Wizyta, którą zaaprobował prezydent Tajwanu Ma Jing-cue, potrwa do 4 września.
Pekin, oskarżający Dalajlamę o separatyzm, wyraził wcześniej "stanowczy sprzeciw" wobec jego wizyty na Tajwanie. Chiny uważają wyspę za zbuntowaną część swego terytorium.
Źródło: reuters, pap