Według oficjalnej wersji wydarzeń, Osama został zabity w noc z pierwszego na drugiego maja przez komandosów US Navy SEALs w swojej posiadłości w Abbottabad. Później ciało terrorysty zostało przetransportowane na pokład lotniskowca USS Carl Vinson, który znajdował się na północnym Morzu Arabskim. Tam po zbadaniu szczątek zrzucono je do morza w nieujawnionym miejscu, przez co Amerykanie chcieli uniknąć powstania miejsca do pielgrzymek islamskich radykałów.
Igła w stogu siana
Administracja nie ujawniła jednak zdjęć ciała, ani jakichkolwiek nagrań wideo z morskiego pogrzebu terrorysty. Nieuchronnie spowodowało to powstanie teorii spiskowych, co do tego, czy Osama na pewno został zabity. Warren chce znaleźć ciało i ostatecznie zadać kłam teoriom spiskowym. - Chcemy to zrobić, ponieważ jesteśmy patriotami i uważamy, że prezydent Obama zawiódł i nie przedstawił odpowiednich dowodów - mówi Warren. - Nie ufam ani rządowi, ani Obamie - dodaje poszukiwacz.
Akcja poszukiwania ciała Osamy ma zostać przeprowadzona na północnym Morzu Arabskim. - Mamy zamiar znaleźć, wydobyć ciało i dokładnie je udokumentować. Przeprowadzimy również testy DNA - mówi Warren. Do poszukiwań zostanie wykorzystanych kilka statków, co będzie kosztować setki tysięcy dolarów.
Jako doświadczony poszukiwacz Warren zapewne zdaje sobie sprawę z niewykonalności swojego zadania. Swoim oświadczeniem chce prawdopodobnie zyskać jedynie na popularności. Ludzkie ciało po ponad miesiącu w wodzie, zagubione gdzieś na dnie oceanu, to tak mały obiekt, że odnalezienie go graniczyłoby z cudem.
Źródło: tmz.com