Birma szykuje się na wolne wybory. "Nie wolno tego zaprzepaścić"

Noblistka Aung San Suu Kyi jest legendarną birmańską opozycjonistką
Noblistka Aung San Suu Kyi jest legendarną birmańską opozycjonistką
Źródło zdj. gł.: CC BY-SA 3.0 | Claude Truong-Ngoc
Noblistka Aung San Suu Kyi, stojąca na czele birmańskiej opozycji, rozpoczęła swą kampanię przed pierwszymi wolnymi wyborami w Birmie od czasu zakończenia rządów wojskowych.

W przesłaniu wideo zamieszczonym na portalu kierowanej przez nią Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD) Suu Kyi podkreśliła, że Birma znalazła się w ważnym punkcie zwrotnym i wezwała społeczność światową do monitorowania listopadowych wyborów parlamentarnych. Zaakcentowała, że wybory powinny być wolne i uczciwe, a jednocześnie wyraziła przekonanie, że jeszcze ważniejszy będzie okres przejściowy po wyborach.

Szansa na wielką zmianę

Obserwatorzy przewidują, że NLD wygra wybory 8 listopada i że będzie to oznaczać wielką zmianę na scenie politycznej w Birmie - do głosu dojdą demokratyczni aktywiści, wykluczeni z życia publicznego przez prawie pół wieku rządów wojskowych.

Od 2011 roku Birma jest rządzona przez nominalnie cywilne władze, złożone z emerytowanych generałów. Od kilku miesięcy, wraz ze zbliżaniem się listopadowego głosowania, birmański rząd jest oskarżony o zaostrzenie stanowiska i ograniczanie swobód.

NDL zdecydowanie wygrała wybory w 1990 roku, ale rządząca wtedy junta nie uznała tego wyniku.

- Po raz pierwszy od dziesięcioleci nasz naród będzie miał realną szansę doprowadzenia do realnej zmiany. To szansa, której nie wolno nam zaprzepaścić - podkreśliła Suu Kyi, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla. Zaapelowała też do świata słowami: - Proszę, pomóżcie nam, obserwując to co dzieje się i będzie działo przed wyborami, podczas wyborów i - co ma zasadnicze znaczenie - po wyborach.

Wojskowi trzymają się mocno

Niespełna miesiąc temu usunięty został ze stanowiska szef birmańskiej partii rządzącej - Partii Związku Solidarności i Rozwoju (USDP) - Shwe Mann, który sygnalizował gotowość współpracy z Suu Kyi. Wywołało to obawy, że prezydent Thein Sein i jego współpracownicy nie będą chcieli oddać władzy, nawet jeśli opozycja wygra wysoko.

Konstytucja Birmy uniemożliwia Suu Kyi ubieganie się o urząd prezydenta, stanowi bowiem, że jest on niedostępny dla osób, których dzieci są obywatelami innych państw. Obaj synowie Suu Kyi są Brytyjczykami, był nim też jej zmarły w 1999 roku mąż.

Zgodnie z ustawą zasadniczą 25 proc. miejsc w parlamencie jest zarezerwowanych dla wojskowych. Aby wprowadzić zmiany w konstytucji, konieczne jest poparcie co najmniej 75 proc. deputowanych, co daje armii prawo weta nad reformami. Poprawki, zgodnie z którymi próg ten zostałby obniżony do 70 proc., w czerwcu nie uzyskały wystarczającego poparcia w parlamencie.

Autor: mm\mtom / Źródło: PAP

Czytaj także: