Aretha Franklin razy Janis Joplin minus jedzenie

"Aretha Franklin razy Janis Joplin minus jedzenie to jest Amy Winehouse"
"Aretha Franklin razy Janis Joplin minus jedzenie to jest Amy Winehouse"
Źródło wideo: TVN24/fot. wikipedia
Źródło zdj. gł.: TVN24/fot. wikipedia
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Aretha Franklin razy Janis Joplin minus jedzenie to jest Amy Winehouse - tak jak przypomniał w TVN24 Paweł Kostrzewa z onet.pl, mówili o brytyjskiej piosenkarce dziennikarze. Jego zdaniem, artystka swoją śmiercią w wieku 27 lat wpisała się w tragiczną serię śmierci światowych gigantów muzyki, którzy odeszli, mając tyle samo lat.

Brytyjska piosenkarka Amy Winehouse została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu w Londynie w sobotę po południu. Miała 27 lat. Na razie nie wyjaśniono przyczyny jej śmierci.

Kostrzewa przypomniał w TVN24, że w tak młodym wieku zmarli też m.in. Kurt Cobain, Jim Morrison, Janis Joplin.

Jak mówił, artystkę utożsamiano z kłopotami, i tak też o niej pisano. Mimo, że na początku była normalną dziewczyną. Zmieniło się to dopiero, kiedy odniosła spektakularny sukces swoim drugim albumem. - Spadła na nią ta ogromna sława, sukces, presja i ona ewidentnie nie dawała sobie z tym rady. Festiwal informacji, jak źle jest z Amy Winehouse zaczął się z sukcesem albumu "Back to Black". I od 2007 r. do dziś otrzymywaliśmy najwięcej informacji, że nie wystąpiła na koncercie - powiedział Kostrzewa.

"Śpiewała prosto z serca"

Krytyk muzyczny Marek Wiernik podkreśla z kolei, że Amy Winehouse stała się symbolem nowego nurtu w wokalistyce żeńskiej, śpiewała prosto z serca, inspirowała innych artystów. - Ja sam wychowałem się na muzyce lat 60., na poruszającym, nastrojowym soulu, na głosie Janis Joplin. Pół wieku później pojawiła się dziewczyna, która śpiewała tak samo pięknie. Z serca, z duszy. Przywołała najwspanialsze tradycje bluesa i soulu - powiedział Wiernik.

Jego zdaniem Winehouse swymi niezwykłymi wykonaniami dokonała w muzyce rewolucji, otworzyła drzwi dla bardzo wielu kolejnych artystek, inspirowała takie wokalistki jak Duffy czy Adele. - Od jakiegoś czasu mieliśmy przeczucia, że w związku z Amy Winehouse może stać się coś złego. Przerywała koncerty lub je odwoływała, jak w Polsce. Ja nie przeczuwałem jednak, że to niestety stanie się tak szybko - powiedział Wiernik

"Inspirowała innych"

- To ogromna strata dla światowej sceny muzycznej, z pewnością na zawsze zapamiętamy ten dzień, podobnie jak dzień, w którym odszedł Kurt Cobain - tak na wiadomość o śmierci piosenkarki Amy Winehouse zareagował z kolei krytyk muzyczny Robert Leszczyński.

- Utwory Amy Winehouse brzmiały tak, jak gdyby zostały nagrane 50 lat temu. I porywały słuchaczy. To nie była zwykła muzyka. Amy Winehouse była niczym Artur z "Tanga" Mrożka. Chciała być inna, oryginalna. I taką była. W czasach, gdy inne piosenkarki pragnęły być jak najbardziej współczesne, ona celowo wybrała "archaiczność". Tym samym stała się inicjatorką całego stylu muzycznego. Inspirowała innych, dawała im odwagę, udowadniała, że warto sięgać w muzyce w przeszłość" - podkreślił Leszczyński.

Krytyk muzyczny, który prowadził w sobotę koncert podczas Przystanku Olecko i poinformował jego uczestników o śmierci Winehouse ocenił, że wszyscy tam zebrani na zawsze zapamiętają ten dzień. - Dla ludzi, którzy kochają muzykę, to dzień tak szczególny jak ten, w którym dotarła do nas wiadomość o śmierci Kurta Cobaina - przyznał Leszczyński.

Jego zdaniem Winehouse fantastycznie śpiewała, wyróżniała ją ogromna charyzma sceniczna. Jak powiedział, artystka z pewnością przejdzie do legendy. - Jednocześnie, biorąc pod uwagę jej osobowość, styl życia trzeba przyznać - była osobą bardzo autodestrukcyjną. I odeszła w szczególnym wieku. Wpisała się w tragiczną serię młodych śmierci światowych gigantów muzyki.

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: