W piątkowe popołudnie 15 marca 2019 roku doszło do ataków w dwóch meczetach w mieście Christchurch w Nowej Zelandii. Sprawca otworzył ogień do wiernych zabijając 50 osób, a kolejnych 50 raniąc. Odpowiedzialność za ataki wziął na siebie 28-letni Australijczyk Brendon Tarrant - były instruktor fitness i prawicowy działacz.
Atak w meczecie
Świadkowie pierwszego ataku mówili, że na teren meczetu wszedł mężczyzna ubrany "w stylu wojskowym". Miał broń automatyczną. W meczecie wybierał kolejne, przypadkowe osoby i do nich strzelał - dodawali. Jeden ze świadków mówił, że zamachowiec miał na sobie kamizelkę kuloodporną i hełm. Był blondynem o jasnej karnacji - pisze agencja Reutera.
Według relacji sprawca podjechał samochodem przed meczet, wysiadł z niego z dwoma sztukami broni, wszedł do świątyni i zaczął strzelać. W pewnym momencie wyszedł z meczetu, wrócił do samochodu, wymienił broń i wrócił, by strzelać do wszystkich, którzy "przejawiali oznaki życia".
Następnie napastnik odjechał i udał się do innego meczetu, gdzie również otworzył ogień do przypadkowych osób. W sumie w atakach na obie świątynie zginęło 50 osób. Przypuszcza się, że wszystkie ofiary śmiertelne ataków to muzułmanie, którzy pochodzili z rodzin imigranckich.
Czarny dzień
Na wieść o atakach w stolicy Nowej Zelandii Wellington zebrał się sztab kryzysowy. Premier Jacinda Ardern wróciła tam z północy kraju, gdzie przebywała wcześniej w ciągu dnia.
Zatrzymania i zarzut morderstwa
Szef nowozelandzkiej policji, komisarz Mike Bush, podkreślił, że atak był "bardzo dobrze zaplanowany".
Odpowiedzialność wziął na siebie 28-letni Australijczyk Brendon Tarrant - były instruktor fitness i prawicowy działacz. Dzień po atakach został postawiony przed sądem i usłyszał zarzut morderstwa.
Jacinda Ardern poinformowała, że sprawca masakry w Christchurch zamierzał przeprowadzić więcej ataków. Ujawniła też, że na dziewięć minut przed rozpoczęciem piątkowych ataków na meczety w Christchurch dostała od domniemanego zamachowcy maila z jego skrajnie prawicowym "manifestem". Napastnik nie wskazał jednak miejsca ataków ani nie zawarł żadnych wskazówek, które pozwoliłyby zapobiec masakrze.
74-stronicowy "manifest" Tarrant zamieścił też w internecie.
Początkowo zatrzymane zostały również dwie inne osoby, jednak później policja poinformowała, że nie były one bezpośrednio zaangażowane w ataki. Nie postawiono im żadnych zarzutów.
Kondolencje ze świata
Solidarność z rodzinami ofiar wyrazili unijni i światowi liderzy, w tym prezydent Andrzej Duda, Donald Trump oraz królowa Elżbieta II.
Prezydent Duda napisał w nocie kondolencyjnej, że "z najgłębszym smutkiem i poruszeniem przyjąłem zatrważające doniesienia o bestialskich aktach przemocy, jakie dokonały się dzisiaj w Christchurch".
"W imieniu własnym oraz Narodu Polskiego składam na Pani ręce wyrazy szczerego współczucia dla wszystkich rodzin oraz bliskich ofiar i poszkodowanych w tej tragedii. Żywimy gorącą nadzieję, że ranni wrócą do zdrowia i pełni sił" - oświadczył prezydent w nocie kierowanej do Gubernator Generalnej Nowej Zelandii Patsy Reddy.
"Nasze myśli w Europie są z ofiarami i ich rodzinami. Premier Jacinda Ardern może liczyć na naszą solidarność" - napisał Donald Tusk.
Harrowing news from New Zealand overnight. The brutal attack in Christchurch will never diminish the tolerance and decency that New Zealand is famous for. Our thoughts in Europe are with the victims and their families. PM @jacindaardern can count on our solidarity.— Donald Tusk (@eucopresident) 15 marca 2019
"Jestem głęboko zasmucona przerażającymi wydarzeniami w Christchurch. Książe Filip i ja przesyłamy swoje kondolencje dla rodzin i przyjaciół tych, którzy stracili życie" - napisała brytyjska królowa Elżbieta II.
Papież Franciszek zapewnił, że modli się za ofiary ataków i ich rodziny. kondolencje złożyli także między innymi: prezydent USA Donald Trump, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, prezydent Rosji Władimir Putin, a także prezydent Francji Emmanuel Macron i brytyjska premier Theresa May.
Źródło zdjęcia głównego: Mapy Google, tvn24.pl