SKOK-i i polityka. "Problem należy rozwiązać udoskonalając narzędzia, a nie podpalając las"

Z kraju

TVN24 Biznes i ŚwiatGoście TVN24 Biznes i Świat rozmawiali o sytuacji SKOK-ów

- Dany problem należy rozwiązać udoskonalając pewne narzędzia, a nie podpalając las - tak w TVN24 Biznes i Świat politykę rządu wobec SKOK-ów ocenił poseł PiS Maks Kraczkowski. Według niego "dzisiejsza polityka ministerstwa finansów i KNF to działanie, które zaognia sytuację". Z kolei według Marcina Święcickiego z PO rząd stara się zatrzymać upadek kolejnych kas i pomóc depozytariuszom.

W ubiegłym tygodniu sejmowa komisja finansów publicznych zaakceptowała sprawozdanie podkomisji badającej od marca tego roku na zlecenie sejmowej komisji finansów publicznych realizację ustaw o SKOK. Wśród wniosków znalazł się m.in. postulat powołania sejmowej komisji śledczej, która zbadałaby m.in. nieprawidłowości w procesie stanowienia prawa, dotyczącego SKOK-ów, rolę poszczególnych osób w tworzeniu tego systemu oraz mechanizmu jego finansowania.

Działania rządu

Według posła PiS "wszyscy w KNF i w ministerstwie finansów tak bardzo martwią się o SKOK-i, czego dają wyraz w najgorszej z możliwych form, że kampania [wyborcza - red.] rozpoczęła się na dobre". - Wypowiedź ministra finansów, którą odczytuję jako wpisanie się w retorykę kampanijną, uderzającą w wiarygodność systemu SKOK, nie powinna mieć miejsca - powiedział Kraczkowski.

Jego zdaniem "mówienie o piramidzie finansowej to jest jednoznaczne wskazywanie na to, że zdaniem pana ministra mamy do czynienia z piramidą finansową". - System SKOK działa na podstawie prawa przyjętego przez Sejm, jest kontrolowanych przez UKNF, a jednocześnie depozyty w nim są gwarantowane przez BFG - ocenił.

- Jeżeli KNF i minister finansów chciał faktycznie zadbać o SKOK-i, to wskazałby, w jaki sposób lepiej zarządzać ryzykiem. Natomiast tego typu działanie, to działanie na szkodę systemu. Szkoda, że mogą na tym stracić ludzie i polska spółdzielczość finansowa - dodał.

W inny sposób

Według posła PiS problem ze SKOK-ami "należy rozwiązać udoskonalając pewne narzędzia, a nie podpalając las". Jego zdaniem "dzisiejsza polityka ministerstwa finansów i KNF to działanie, które zaognia sytuację".

Z kolei według Marcina Święcickiego z PO rząd stara się zatrzymać upadek kolejnych kas i pomóc depozytariuszom.

- Rząd stara się zatrzymać zapadające kasy. Kosztowało to ponad 3 mld zł w jednym roku. Trudno utrzymywać taką sytuację, że ludzie cały czas wpłacają pieniądze do kas, które mają 50 proc. udzielonych pożyczek nieobsługiwanych. Wprowadza się zarządy komisaryczne, co przy obecnych procedurach trwa niezwykle długo - powiedział poseł PO.

- W wielu kasach zarządy prowadziły taką politykę, że więcej były winne tym, którzy dali im swoje depozyty, niż mieli aktywów. Trudno więc nie mówić ludziom prawdy - dodał.

Spór także polityczny

SKOK-i stały się jednym z głównych tematów politycznego sporu w kampanii przed wyborami prezydenckimi. PO wskazywała na patologie w kasach wykazane w raportach KNF, przywoływała też sprawę skierowania przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego do TK ustawy obejmującej SKOK-i nadzorem KNF. PO oceniała, że PiS nie chciało nadzoru państwa nad Kasami. PiS z kolei przywoływało projekt prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 2008 r., który mówił o nadzorze KNF nad SKOK-ami, a który został odrzucony w Sejmie m.in. głosami PO. Według PIS prezydent Kaczyński wykonał swój konstytucyjny obowiązek kierując w 2009 r. ustawę ws. SKOK-ów do TK. Politycy PiS stwierdzali też, że prezydent Komorowski wycofał większość zaskarżonych artykułów z Trybunału w 2011 r. nie dysponując żadnymi pisemnymi ekspertyzami - miałoby to wynikać z pisma kancelarii Komorowskiego do Grzegorza Biereckiego z 2011 r.

Autor: mn / Źródło: TVN24 Biznes i Świat, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Biznes i Świat