Na południowej granicy kraju w związku z zagrożeniem pryszczycą wprowadzone zostały rygorystyczne kontrole weterynaryjne - przekazał w środę w Sejmie minister rolnictwa Czesław Siekierski. Na dziesięciu przejściach granicznych służby weterynaryjne prowadzą dyżury, rozstawiono bramki i maty dezynfekcyjne.
- Wprowadziliśmy rozporządzenia o uszczelnieniu granicy, jeszcze przed wprowadzeniem decyzji wykonawczych przez Komisję Europejską. Pozwoliło to nam na rozpoczęcie rygorystycznych kontroli granicznych w województwach: podkarpackim, opolskim, śląskim i małopolskim - powiedział Siekierski w wystąpieniu na temat prewencyjnych działań resortu związanych z przeciwdziałaniem wystąpieniu wirusa pryszczycy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
Jak przekazał szef resortu rolnictwa, wzmocnione została współpraca inspekcji weterynaryjnej ze strażą graniczną, policją i strażą pożarną.
- Na 10 przejściach prowadzimy dyżury służb weterynaryjnych w systemie 24-godzinnym, z wykorzystaniem systemu monitorującego przemieszczanie się zwierząt. Ustawiono bramki dezynfekcyjne i maty - poinformował w Sejmie minister.
Monitoring zwierząt, które trafiły do Polski
Na początku stycznia br. niemieckie służby weterynaryjne poinformowały o stwierdzeniu pierwszego od 37 lat przypadku pryszczycy; gospodarstwo, w którym wystąpiła choroba znajdowało się ok. 70 km od granicy z Polską. W ubiegłym tygodniu polska Inspekcja Weterynaryjna poinformowała, że potwierdzono drugie ognisko pryszczycy na Węgrzech w pobliżu styku granic austriackiej, czeskiej i słowackiej. Natomiast w niedzielę słowackie służby poinformowały o wykryciu piątego ogniska pryszczycy w tym kraju. W związku z pryszczycą słowacki rząd wprowadził stan nadzwyczajny w całym kraju.
Według informacji przekazanych przez Siekierskiego, wszystkie zwierzęta, które wcześniej trafiły do Polski ze Słowacji, są badane i objęte monitoringiem. - 24 godziny na dobę działa laboratorium w Zduńskiej Woli, wykonując ponad tysiąc badań tygodniowo. W przyszłości wraz z powstającym laboratorium w Puławach możliwości diagnostyczne wzrosną do 10 tys. badań tygodniowo - poinformował minister rolnictwa.
Siekierski przekazał, że MRiRW otrzymało w środę informację o dwóch kolejnych ogniskach pryszczycy na Węgrzech. - Choroba objęła w tym kraju w sumie blisko 8 tys. sztuk zwierząt, a na Słowacji 6,5 tys. sztuk - wskazał. Zaapelował do rolników, by nie korzystali z tzw. okazji rynkowych i nie kupowali zwierząt i pasz po zaniżonych cenach, ponieważ wiąże się to z ryzykiem zawleczenia pryszczycy.
Ostatni raz pryszczyca pojawiła się w Czechosłowacji w 1975 r., a w Polsce, która jest uznawana za kraj wolny od pryszczycy, w 1971 r.
W niedzielę minister rolnictwa i rozwoju wsi Czesław Siekierski ocenił, że zagrożenie pryszczycą jest bardzo poważne. Dodał, że wirus przemieszcza się łatwo i na różne sposoby. - W Polsce nie ma pryszczycy. Pryszczyca jest u naszych sąsiadów, stąd wyjątkowa czujność i pełne funkcjonowanie wszystkich służb granicznych - mówił w niedzielę Siekierski.
Sporadyczna pryszczyca u ludzi
Pryszczyca jest wysoce zaraźliwą i niebezpieczną dla zwierząt chorobą wirusową. W przypadku wybuchu choroby wszystkie zwierzęta w gospodarstwach muszą zostać wybite. Choroba atakuje też zwierzęta żyjące dziko.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podkreśla, że zachorowania na pryszczycę u ludzi są sporadyczne, a choroba nie powoduje zagrożenia życia człowieka. Do zakażenia może dojść w wyniku spożywania surowego mleka i bezpośredni kontakt ze zmianami skórnymi chorych zwierząt, np. podczas dojenia.
Głównym objawem są: bolesne pęcherzyki na wargach, dziąsłach, policzkach i brzegach języka, rzadziej na skórze dłoni stóp, twarzy, spojówkach. Zmianom mogą towarzyszyć objawy ogólne w postaci gorączki, bólu głowy, osłabienia, trudności w połykaniu czy ślinotoku. "Z reguły dochodzi do samowyleczenia, a pełny powrót do zdrowia następuje po 1-2 tygodniach" - zaznaczyło MRiRW.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Grzegorz Momot