Morawiecki chce naprawiać błędy ostatnich 25 lat. "60 proc. Polski to kraj, któremu się nie udało"

Z kraju

tvn24Marzyciel

- Musimy dbać o wzrost innej jakości - mówi wicepremier Mateusz Morawiecki. I zapowiada premiowanie polskiego kapitału w gospodarce. Minister rozwoju chce naprawiać błędy transformacji, bo w jego ocenie "50-60 proc. Polski, którą kochamy, (to kraj - red.) któremu się nie udało". Materiał z programu "Czarno na białym".

Mateusz Morawiecki w rozmowie z reporterką TVN24 Brygidą Grysiak podkreślał, że priorytetem jego działalności w Ministerstwie Rozwoju będzie premiowanie polskiego kapitału. W jego ocenie wymaga to zmiany nastawienia.

- Odejść od tego, co z jednej strony zbudowało nam sukces w ostatnich 25 latach, ale z drugiej strony jest pułapką naszego rozwoju. Bo sukces ostatnich 25 lat w dużym stopniu polegał na tym, że wyprzedaliśmy nasze przedsiębiorstwa i one są w rękach zagranicznych. W związku z czym ta zagranica co roku ściąga dywidendę i ta dywidenda wraz z odsetkami, to około 100 mld złotych - wyjaśniał.

Zanim Mateusz Morawiecki trafił do rządu Beaty Szydło przez osiem lat kierował BZ WBK, czyli bankiem należącym do hiszpańskiego Santandera. Rozpoczynając misję w sferze publicznej deklarował, że w nowej roli chce wspierać polski biznes. Podkreślał jednak, że to program na długie lata, a nie jedną parlamentarną kadencję.

- Wyobraźmy sobie, że my to odkręcamy i to zajmie 25 lat, ale jesteśmy na punkcie przegięcia, gdzie powinniśmy budować jedna warstwa po drugiej polski kapitał. To jest moje powołanie - mówił obecny wicepremier.

Identyfikacja z programem

Rząd Beaty Szydło rozpoczął pracę z długą listą wyborczych obietnic. Wśród nich znalazły się takie projekty, jak: 500 złotych na dziecko, obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł, podwyższenie minimalnej stawki godzinowej do 12 zł, bezpłatne leki od 75. roku życia.

Zdaniem Morawieckiego nie wszystkie obietnice powinny być realizowane natychmiast. - Są pewne realia, gdzie niektóre z tych zobowiązań powinny być rozciągnięte w czasie jak np. kwota wolna od podatku - wyjaśniał wicepremier. - Ale są to bardzo twarde zobowiązania. Zgadzam się z nimi w pełni, podpisuje się pod nimi. Umów z wyborcami należy dotrzymywać - podkreślał.

Morawiecki bronił również reformy służby cywilnej, którą Prawo i Sprawiedliwość przeprowadził nowelizując ustawę o urzędnikach. - Otwiera drzwi dla profesjonalistów z rynku. Znam system niemiecki, szwajcarski, brytyjski i tam jest to normalne, że w taki sposób to funkcjonuje, że poniżej warstwy ministerialnej są polityczni urzędnicy - zwraca uwagę minister rozwoju.

Dymisji nie będzie

Jeszcze kilka lat temu Morawiecki doradzał Donaldowi Tuskowi będąc członkiem Rady Gospodarczej przy Premierze, dzisiaj jest wicepremierem w rządzie Prawa i Sprawiedliwości odpowiedzialnym za wszystkie projekty gospodarcze.

Zapewnia jednak, że budżet się zepnie, a on nie poda się do dymisji. - Żałuję tylko, że doba ma 24 godziny i że nie mogę więcej zrobić, bo zawsze mam wyrzuty sumienia, że mogłem zrobić coś lepiej - mówi minister rozwoju.

- Będzie zauważalny wzrost gospodarczy innego typu. Musimy dbać o wzrost gospodarczy innej jakości. Nie chcemy kontynuować pewnych trendów, coraz to bardziej zadłużania się za granicą - zapowiada wicepremier Mateusz Morawiecki.

Problem?

Ryszard Bugaj i Jan Rokita zgodnie komentuję postawę ministra rozwoju: wicepremier Morawiecki jest w sprawach gospodarczych człowiekiem lewicy.

Sam Wicepremier tego poglądu nie podziela i zapewnia, że "marzy o Polsce solidarnej i sprawiedliwej. Chce naprawiać błędy transformacji".

- Przez ostatnie 25 lat takim gościom jak ja, czy podobnym udało się. Są ludźmi sukcesu. Natomiast jest 50-60 proc. tej Polski, którą kochamy, ale której się nie udało - zaznaczył w rozmowie z TVN24 Morawiecki. Zdaniem ministra rozwoju "za mało było troski o tę część społeczeństwa" (której się nie udało - red.) i przyznał, że wszedł do polityki po to, żeby właśnie o tę Polskę się zatroszczyć.

- To bardzo pasuje w programie Prawa i Sprawiedliwości, żeby tym ludziom starać się pomóc, ale jednocześnie zachować bodźce wolnorynkowe - mówi Morawiecki.

Jak zaznacza wśród obietnic PiS-u nie ma żadnej przez, którą nie może spać. - Te propozycje mają jeden wspólny mianownik, z którym ja się bardzo zgadzam. One są transformacyjne, solidarnościowe i związane ze sprawiedliwością - wyjaśnia wicepremier.

Prof. Bugaj wyraża jednak obawy, że kierunki zmian w sposób niefortunny mogą być podporządkowane interesowi politycznemu. - To jest jego problem - dodaje. Ten problem ujawnił się już przy pierwszej sztandarowej obietnicy PiS-u z kampanii dotyczącej programu Rodzina 500 plus i wypłaty świadczeń dla imigrantów. Morawiecki rozwiązał go niemal natychmiast, kiedy okazało się, że ma inne zdanie niż jego szefowa przyznał się do błędu i zdanie zmienił.

Autor: mb/gry / Źródło: tvn24, tvn24bis.pl

Raporty: