Wziął 34 zakładników, zginął


Zatrzymany w czwartek przez malezyjską policję terrorysta, który ok. 7 godzin przetrzymywał jako zakładników 30 dzieci i 4 nauczycieli, zmarł w następstwie postrzału w głowę. Tożsamości terrorysty nie podano.

Malezyjska policja wkroczyła w czwartek do przedszkola, w którym uzbrojony mężczyzna od blisko siedmiu godzin przetrzymywał zakładników. Napastnika postrzelono w głowę, zakładników uwolniono.

Do zdarzenia doszło w mieście Muar, w położonym na południu Malezji stanie Johor. Mężczyzna uzbrojony w maczetę i młotek wszedł do przedszkola w godzinach rannych czasu miejscowego i zabarykadował się na górze dwupiętrowego budynku.

Przetrzymywane przez terrorystę dzieci miały od trzech do sześciu lat.

Chciał broni

Mężczyzna początkowo domagał się, aby policjanci dali mu broń palną. Groził, że w przeciwnym razie zacznie zabijać zakładników. Po negocjacjach z psychologiem napastnik uspokoił się i poprosił o coś do jedzenia. Prawdopodobnie był chory psychicznie.

Policja otoczyła okolicę placówki, wokół której zebrali się zaniepokojeni rodzice oraz tłum gapiów. Na miejsce ściągnięto funkcjonariuszy jednostek antyterrorystycznych ze stolicy Malezji, Kuala Lumpur.

Ostatecznie zdecydowano się na szturm, podczas którego ranny (jak się okazało śmiertelnie) został przestępca.

Źródło: PAP