Wulkan się uspokoił. Na razie


Islandzki wulkan Eyafjoell, którego erupcja zdezorganizowała europejską komunikację lotniczą, zmniejszył w ubiegłych godzinach swą aktywność - poinformowały we wtorek wieczorem islandzkie władze. - Chyba już wyczerpał wszystkie swoje możliwości - przekonywał w "Faktach po Faktach" TVN24 geolog Mirosław Rutkowski.

- Mamy pewne wskazania, że aktywność się zmniejsza. Mamy mniej opadów pyłu i wydaje się również, że nieco mniejsza jest aktywność w kraterze - powiedział Reuterowi Rognvaldur Olafsson, główny inspektor islandzkiego departamentu obrony cywilnej.

- Trzeba wypowiadać się bardzo ostrożnie, ale przynajmniej naukowcy mówią nam, że aktywność ustępuje. Nie możemy wysunąć przypuszczenia, że najgorsze minęło, ale mamy nadzieję, że tak jest - zaznaczył Olafsson.

Ile jeszcze?

Pozostaje jednak ważne pytanie: kiedy konkretnie zagrożenie ze strony islandzkiego wulkanu się skończy?

- Tego chyba nikt nie wie. Tam na miejscu jest cały sztab naukowców - mówi geolog Mirosław Rutkowski w "Faktach po Faktach" TVN24.

I chyba tylko tamtejsi miejscowi "górale" mogą coś powiedzieć na ten temat. - Mają bardzo ogromne doświadczenie w wulkanach. Praktycznie co 3 lata tam coś wybucha - mówi.

I dodaje: - Teraz może wyrzucać tylko lawę. Tu jest nadzieja. Bo wtedy przestaje pylić i latają samoloty.

Źródło: PAP, TVN24