Jak podaje policja w Bagdadzie, do wybuchu doszło w rejonie dworca autobusowego w dzielnicy Allawi. 16 osób zostało rannych.
Kraj w trudnej sytuacji
Krwawe zamachy bombowe wstrząsają Irakiem z zatrważającą regularnością. W każdym tygodniu jest ich przeważnie kilka i kosztują one życie od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. Za głównych sprawców uznaje się organizacje terrorystyczne opierające się o sunnicką mniejszość, która sprzeciwia się dominacji drugiego odłamu Islamu, szyitów. Ta pierwsza za rządów Saddama Husseina rządziła krajem, bowiem wywodził się z niej dyktator. Po jego upadku role się odwróciły. Pozostała wzajemna wrogość.Obecnie sytuacja w kraju jest wyjątkowo zaogniona. Zamachy są rekordowo częstotliwe i krwawe. Kraj jest na tyle zdestabilizowany, że do otwartej walki ruszyli bojówkarze powiązani z Al-Kaidą, którzy wzmocnili się znacząco dzięki wojnie w sąsiedniej Syrii. Tam wykroili sobie znaczących rozmiarów rebelianckie "państwo" i obecnie próbują powtórzyć sukces w Iraku w zdominowanej przez sunnitów prowincji Anbar.Od ponad tygodnia terroryści kontrolują znaczą część miasta Faludża, które jeszcze podczas interwencji amerykańskiej sprawiało znaczne problemy i było miejscem zaciętych walk. Po początkowych porażkach i oddaniu terenu irackie wojsko najwyraźniej zdołało zewrzeć szeregi. Przy pomocy lokalnych bojówek opanowano kilka miast a Faludża została otoczona kordonem. Trwają negocjacje lokalnych przywódców plemiennych z terrorystami. Do ich zakończenia wojsko ma nie przystępować do szturmu.
Autor: mk/ja / Źródło: PAP, Reuters, tvn24.pl