Do tej pory żaden z uratowanych nie udzielił obszernych wypowiedzi ani nie ujawnił szczegółów swych przejść na głębokości 625 m pod ziemią.
Zmowa milczenia i liczenia
Córka 56-letniego elektryka Omara Reygadasa ujawniła w piątek, że powiedział jej, iż górnicy ustalili, że podzielą się wszelkimi zyskami z wywiadów, wypowiedzi w mediach, książek lub filmów.
- Powiedział też, że nam również nie wolno rozmawiać z mediami bez ich zgody - oświadczyła 37-letnia Ximena Alejandra Reygadas. - Powiedział, że muszą decydować, o czym wolno nam mówić mediom.
Podzielą się sprawiedliwie
Brygadzista z kopalni San Jose, który utrzymuje bliski kontakt z wielu uratowanymi, powiedział natomiast agencji AP, że zatrudnili oni księgowego, by rejestrował dochody z ich publicznych wypowiedzi i dzielił je po równo.
- Sądzę, że przede wszystkim chodzi o to, by pobierać opłaty z tytułu praw do wszystkiego, co jest pokazywane na temat ich życia osobistego i ich odysei - powiedział brygadzista Pablo Ramirez.
Choć Chile jeszcze świętuje, nadchodzi okres rozliczeń. Rodziny 29 górników złożyły już pozwy przeciwko kopalni - żądają po 12 milionów dolarów odszkodowania. Sama kopalnia już teraz jest na skraju bankructwa, prace zostały wstrzymane, a konta przedsiębiorstwa zamrożone na pokrycie kosztów akcji ratunkowej, które mogą wynieść nawet 20 mln dolarów.
Źródło: PAP