Turcja grozi Francji sankcjami. Paryż apeluje o "zimną krew"


Szef francuskiej dyplomacji Alain Juppe wezwał władze Turcji, aby zachowały zimną krew po przyjęciu przez francuski parlament ustawy o karaniu za negowanie ludobójstwa Ormian. To reakcja na ostre oświadczenie Ankary, która zagroziła Paryżowi sankcjami "we wszystkich dziedzinach".

Władze tureckie oceniły uchwalony w poniedziałek wieczorem przez francuski Senat dokument jako "haniebny" i "niesprawiedliwy", zapowiedziały serię wymierzonych w Paryż represji gospodarczych, politycznych, dyplomatycznych i kulturalnych.

Ankara grozi sankcjami

Tureckie MSZ podało w komunikacie zaraz po głosowaniu we francuskim Senacie, że Ankara "podejmie wszelkie konieczne działania przeciw temu niesprawiedliwemu prawu". Turcja zapowiedziała, że ogłosi sankcje przeciw Paryżowi, jeśli prezydent Nicolas Sarkozy podpisze uchwaloną kontrowersyjną ustawę.

Jeśli do tego dojdzie, można się spodziewać ponownego w ostatnich tygodniach odwołania tureckiego ambasadora we Francji oraz szeregu sankcji handlowych i gospodarczych wobec Paryża.

Opowiadam się za uspokojeniem, jest dużo przedsiębiorców francuskich w Turcji, mamy bardzo znaczące stosunki handlowe i gospodarcze. Potrzebujemy Turcji, Turcja potrzebuje nas, więc myślę, że realizm zatriumfuje nad namiętnościami. Alain Juppe, szef MSZ Francji

"Potrzebujemy się nawzajem"

- Opowiadam się za uspokojeniem, jest dużo przedsiębiorców francuskich w Turcji, mamy (z nią) bardzo znaczące stosunki handlowe i gospodarcze - podkreślił we wtorek Juppe w telewizji Canal+. - Potrzebujemy Turcji, Turcja potrzebuje nas, więc myślę, że realizm zatriumfuje nad namiętnościami - powiedział minister.

Zaznaczył, że "wyciąga rękę" do władz tureckich na znak zgody i ma nadzieję, że gest ten zostanie odwzajemniony. - Kiedy już minie ta - powiedzmy to - nieco skrajna fala, jestem przekonany, że odnajdziemy konstruktywne relacje z Ankarą - dodał.

Juppe powtórzył jednocześnie, że osobiście - jako szef dyplomacji - sprzeciwiał się uchwalaniu tej ustawy przez francuski parlament. Określił karanie za negowanie ludobójstwa Ormian ponownie jako "niestosowne".

Ustawa przedwyborcza?

Przyjęty przez parlament tekst ustawy zakłada rok więzienia i 45 tys. euro grzywny za każde publiczne negowanie ludobójstwa Ormian we Francji. W roku 2001 Francja przyjęła już uchwałę o uznaniu rzezi Ormian na terenie imperium osmańskiego za ludobójstwo, nie przewidując jednak sankcji prawnych za negowanie tej zbrodni.

Władze tureckie, jak i przeciwnicy ustawy we Francji, podkreślają, że ustawę uchwalono na trzy miesiące przed wyborami prezydenckimi w tym kraju, licząc na pozyskanie głosów diaspory ormiańskiej osiadłej nad Sekwaną. Liczbę osób pochodzenia ormiańskiego we Francji szacuje się na około 600 tys.

Ormianie oraz liczni historycy są zdania, że w wyniku operacji w tureckim regionie Anatolia w latach 1915-1917, zaplanowanej przez ówczesne władze Turcji, mogło zginąć nawet 1-1,5 mln ludzi. Ankara utrzymuje, że w Anatolii podczas pierwszej wojny światowej zginęło do 500 tys. Ormian, ale nie byli oni ofiarami eksterminacji, lecz chaosu, w jakim pogrążyło się imperium osmańskie w ostatnich latach istnienia.

Źródło: PAP