- Władze Sojuszu zobowiązują się, że Gruzja i Ukraina staną się pewnego dnia jego członkami - te słowa szefa NATO Jaapa de Hoop Scheffera były możliwe tylko dzięki upartej postawie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W wywiadzie dla Radia Wolna Europa szef czeskiej dyplomacji ujawnia kulisy rozmów w Bukareszcie. Prezydent wylądował już w Warszawie.
Minister Karel Schwarzenberg relacjonuje, że USA i Niemcy nie mogły początkowo (rano 3 kwietnia) uzgodnić kwestii dodatkowego, grudniowego spotkania ws. Planu na Rzecz Członkostwoa (MAP).
Według Czecha pierwotny tekst deklaracji nie podkreślał tak mocno kwestii przyszłego członkostwa Ukrainy i Gruzji w NATO, jak chcieliby Czesi i Polacy. Tymczasem prezydent Lech Kaczyński twardo dążył do bardziej zdecydowanych zobowiązań NATO wobec obu krajów.
Niemcy i Francuzi ciężko to przyjęli
Postawa polskiego przywódcy, wspieranego przez Czechy i kraje bałtyckie, doprowadziła w końcu do sformułowania nowego dokumentu, który zawierał m.in. stwierdzenie o przyszłym członkostwie NATO dla Gruzji i Ukrainy.
- To było bardzo ciężkie dla Niemców i Francuzów - podkreśla Schwarzenberg. - Ale w końcu się zgodzili.
Tbilisi i Kijów bliżej Sojuszu
Na razie NATO nie zdecydowało się na zaproszenie Gruzji i Ukrainy do MAP, ale jak zapewniają dyplomaci, ponowna ocena postępu obu krajów jest zaplanowana na grudzień na spotkaniu natowskich ministrów spraw zagranicznych.
- NATO wita aspiracje euroatlantyckie Ukrainy i Gruzji i władze sojuszu zobowiązują się, że te dwa kraje staną się pewnego dnia jego członkami - powiedział sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer.
Źródło: Radio Free Europe